111

Fotorelacja Svante Hamilton z Tybetu Amdo

Tybet Amdo 2018
Jest to inny świat.

Tybetańczycy żyją w zgodzie z naturą. Doceniają różnorodność w ludziach, w zwierzętach, w pogodzie. Szanują życie. Jest to niezwykłe.
Czułam się tak, jakbym się przeniosła do innego czasu.
Ogorzałe twarze starców z głębokimi zmarszczkami. Dzieci z czerwonymi policzkami. Młode dziewczyny z długimi kolczykami ozdobionymi grubymi koralami. Panowie w kapeluszach, w okrągłych okularach i również z kolczykami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pamiętam jak w drugiej klasie podstawówki do mojej miejscowości w Stanach Zjednoczonych przyjechał chłopak z Tybetu. Miał na imię Tuptin. Opowiadał mi z tęsknotą o swoim kraju. Narysował dla mnie tybetańską flagę. Był całkowicie inny niż reszta  dzieci. Urzekł mnie swoim spokojem, szczerym spojrzeniem. Od tamtej pory pragnęłam kiedyś pojechać do Tybetu.

Teraz, ponad dwie dekady później, było mi dane odwiedzić ten magiczny kraj. I spotkać się z tym samym spokojem. W ciemnych oczach Tybetańczyków odnalazłam to samo szczere spojrzenie. Zrozumiałam jeszcze bardziej tęsknoty ośmioletniego Tuptina do swojego kraju. Ciekawa jestem gdzie on jest dzisiaj i czy kiedykolwiek wrócił do domu?…

 

 

 

 

 

 

 

 

Czarne włosy. Czarne, jednolite, gęste włosy.
Kobiety i dziewczyny noszą warkocze. Dwa długie warkocze z końcami związanymi na plecach choć czasami mnóstwo malutkich warkoczy na całej głowie ułożone estetycznie wokół twarzy. Mężczyźni też mają długie włosy. Zaplatają w nie czasami korale.

 

 

Wszyscy ubierają się w tradycyjne stroje uszyte z wełny, jedwabiu lub skóry. I kobiety i mężczyźni noszą na ubranie coś w rodzaju płaszcza z długimi rękawami sięgającymi aż poniżej kolan. Zawiązują go w pasie jaskrawym jedwabnym paskiem, w kolorach czerwieni, niebieskiego lub różu. Stroje są pięknie obszyte szerokimi lamówkami. Widać dbałość o szczegóły. Podczas ceremonii w świątyniach widziałam całe rodziny ubrane jednakowo, w stroje „niedzielne”, odświętne. Przypominały mi amerykańskich Indian.

 

 

 

 

Tybet jest jeszcze dziką krainą, niewiele skażoną cywilizacją i jej pędem. Codzienne modlitwy i obowiązki są kręgosłupem życia mieszkańców. Jest w tym spójność.
Trudno mi było wracać do własnego życia na wyższych obrotach, z dala od natury.
Po powrocie bowiem ogarnęła mnie tęsknota za czystym, rześkim powietrzem himalajskim. Za widokami zapierającymi dech w piersiach. Za surową ziemią w piaszczystych barwach nakrapianą czarnymi plamkami pasących się jaków. Za wzgórzami mieniącymi się kolorami wraz z sunącymi po niebie chmurami. Za potężnymi i mistycznymi górami na tle rozległych złotych łąk. Za harmonijną budową połączoną z naturą. Za oddanie estetyce i detalowi. Za szczerym uśmiechem i ciekawośią w oczach mieszkańców.

Jestem niezmiernie wdzięczna za to, że miałam szansę przebywać z tymi ludźmi w ich świecie. Przestrzeń i spokój.

Dla Soul Travel  – uczestniczka Fotoekspedycji, Svante Hamilton

 

 

 

 


Zobacz również Fotorelację Pawła Chary, wykładowcy podczas Fotoekspedycji do Tybetu Amdo:

Jeśli chcesz zobaczyć więcej Fotografii z Wyprawy do Tybetu Amdo zajrzyj do naszej Galerii i kliknij link lub obrazek