Fotorelacja z Tybetu Amdo – Ewa Żałopa

Wyjeżdżałam z ciekawością (bo pierwszy raz do Azji…), ale też z wielką niepewnością… czy dam radę „fotograficznie“. Dotychczas fotografowałam przyrodę, a tutaj trzeba obiektyw skierować nie na ptaki, którym jest to zupełnie obojętne (zwłaszcza, że fotografuje się zazwyczaj z ukrycia), a na ludzi, którzy nie zawsze się na to pozytywnie zapatrują. Moje obawy były tym bardziej uzasadnione, że już jedno takie podejście z aparatem „do ludzi“ wykonałam (a właściwie próbowałam wykonać) i nie można tego było nazwać sukcesem… Okazało się, że tutaj było inaczej. Przemili, uśmiechnięci ludzie, serdecznie nastawieni do okazywanego im zainteresowania… i te twarze…, twarze, w których można było odczytać trudy życia, ale też radość jaką im to życie niesie… To sprawiło, że z aparatem w ręku zapominałam o płynącym czasie (co nie zawsze spotykało się ze zrozumieniem ze strony współpodróżników) i mimo tego, że bliższe są mi miejsca, gdzie jak okiem sięgnąć nikogo nie widać, to potrafiłam w tłumie ludzi spędzać długie godziny. Również gotowość innych wyznawców „charyzmu“ (nie mówiąc o naszym Guru, bo to oczywiste ) do pomocy, doradzania, wyjaśniania i dyskutowania o co w tym fotografowaniu właściwie chodzi, spowodowała, że czułam się, jakbym wyjechała w podróż z gronem starych znajomych. Wyjazd do Tybetu spowodował też , że nie mam pewności dokąd chciałabym pojechać na następną fotoekspedycję… bo tak, jak do tej pory, każdy wyjazd, gdzie była możliwość fotografowania przyrody, był priorytetem, tak teraz sama nie wiem… chyba jednak coś ten wyjazd zmienił …

Tekst: Ewa Żałopa – uczestniczka Fotoekspedycji do Tybetu Amdo z Soul Travel w lutym 2018 roku.