KUBA – Relacja i Fotorelacja Natalii Donhefner

Na Kubę wyjechaliśmy przede wszystkim po to, by w niezakłócony sposób poświęcić się swojej pasji, którą współdzielimy, czyli fotografowaniu. Myślę, że każdy z nas miał jeszcze inne cele: oderwać się od codzienności, sprawdzić czy Kuba wygląda tak, jak kto sobie wyobrażaliśmy, cofnąć się w czasie, uzyskać dodatkowe inspiracje, zatańczyć salsę, wypić szklaneczkę rumu w oparach dymu z cygara, poćwiczyć pod okiem nauczyciela fotografii, odpocząć…

Mnie, poza niezwykłą przyjemnością wynikającą z naciskania spustu migawki, skierowało tam pragnienie sprawdzenia jak bardzo Kuba  zmieniła się  od czasów poprzedniej wizyty (prawie dekadę wcześniej), ale też sposobność zanurzenia się w chwile poza sprawami dnia codziennego, możliwość pewnego zresetowania się i odzyskania pełniejszej równowagi wewnętrznej po dość wymagającym okresie w życiu.

 

W naszej ekspedycji udział wzięły nieprzypadkowe osoby. Większość ogarnięta tak zwanym „charyzmem” – dziwną chorobą, wirusem, dopadającym uczestników wypraw, warsztatów z Pawłem; etymologia tego słowa znana jest uczestnikom wyjazdu, ociera się nawet o sprawy wyznaniowe 😉 i choć nie pośrednio, ale jednak ma dużo wspólnego z podobnym słowem „charyzma”, której naszemu Mistrzowi jej nie brakuje!

 

Kuba, fotoekspedycja, Hawana zachód słońca

Natalia Donhefner – KUBA Fotoekspedycja z Soul Travel

Jak na republikę socjalistyczną Kuba nie podlega szczególnym restrykcjom obyczajowym, trudno tutaj okiełznać ludzkie namiętności. Kubańczycy dają upust swoim emocjom głównie poprzez taniec. Daliśmy nieco i my ☺. Myślę, że układając program ani Renata ani Paweł nie przewidywali takiej ilości zabawy i tańca, wciągnęli się nawet najbardziej oporni, a niektórzy kontynuowali przygodę na lekcjach salsy czy imprezach po powrocie. Kultura kubańska jest przesycona muzyką i tańcem: salsa, reggeaton, mamba, rumba, son. Nam wyjątkowo spodobała się tamtejsza odmiana Reggaetonu – Cubaton – połączenie gorących rytmów z hip hop`em. Taka niegrzeczna tradycyjna muzyczna mieszanka z ulic, która zawładnęła Kubą, a także całym światem już na dobre. Myślę, że uczestnikami tegorocznej Fotoekspedycji w pewnym sensie również ☺.

 

W tańcu kluczową rolę odgrywa rytm, u nas też, jak to na wyjazdach foto. Zdjęcia raczej o poranku czy tuż przed zmierzchem, bo w międzyczasie -tzw. fotograficzna „blacha”…. Poza tym momenty wyczekiwania na konkretne ujęcie, czy ćwiczenia pod okiem Pawła na przykład techniki panoramowania czyli fotografowania poruszających się obiektów, którymi w tym przypadku były zabytkowe amerykańskie oldsmobile. Kilka punktów programu wymagało teoretycznie pojawienia się o konkretnej porze w ustalonym miejscu. Ale jak to na Kubie bywa, kończyło się inaczej: „es Cuba…”. Po zmroku – wspólne podsumowanie dnia, kolacje, konwersacje „o życiu” i fotografii . Całość dość intensywna. „Nocne Polaków rozmowy” przeciągały się do późna. Niewiele czasu pozostawało na sen, a niektórych budziło pianie koguta na długo przed wschodem słońca.

 

Kuba, fotoekspedycja, Hawana

Natalia Donhefner – Kuba Fotoekspedycja z Soul Travel

Przez cały pobyt czuwała nad nami gorąca rudowłosa przewodniczka – Karolina. Swobodnie poruszała się po meandrach i zawiłościach kubańskiego socjalistycznego systemu. Potrafiła z dużym poczuciem humoru uczestniczyć w rozrywkowych elementach wyjazdu, cierpliwie czekać na wyzwolenie spustów migawek, ale i tupnąć nogą, kiedy zaszła potrzeba interwencji u lokalnych przedstawicieli biznesu turystycznego czy gastronomicznego.

 

Najważniejszy elementem były oczywiście zdjęcia, które wynikały raczej z bezpośredniej obserwacji świata, niż z góry założonej koncepcji. I choć niektórzy uczestnicy przyznawali w trakcie, że nastawiali się na konkretne ujęcia czy też obrazy jeszcze przed dotarciem do celu, a części z tych planów nie udało się zrealizować, nie oznaczało to mniejszej satysfakcji. Spontaniczność, nieprzewidywalność wydarzeń, miejsc, ludzi, rekompensowała odejście od misternie przygotowanego programu.

 

Tematy były różne. Głównie streetphoto, scenki rodzajowe z codziennego życia, ale też portrety, krajobraz czy elementy architektury. Zaskakujące dla mnie były wyniki naszej pracy… różne kadry z tych samych miejsc, co tylko dowodzi, że każdy nas patrzy inaczej i widzi inaczej. Zresztą, jak mówi Paweł Chara: „nieważne co, ważne jak”. I tutaj warto wspomnieć o ciekawym sposobie przedstawiania obrazów przez słomki, szklanki, wyplatane kosze czy szyby. Niektóre motywy naszych zdjęć były wręcz banalne, ale właśnie ich sposób przestawienia niezwykły, na przykład poprzez rozmycia. „Ostrość to pojęcie burżuazyjne” jak mówił Henri Cartier-Bresson wielki fotograf reportażowy i uliczny. Nieostrości nadawały naszym fotografiom często nowych znaczeń.

 

Natalia Donhefner - Kuba Fotoekspedycja

Natalia Donhefner – Kuba Fotoekspedycja z Soul Travel

Moim osobistym zaskoczeniem było, odejście na wielu pracach moich i innych uczestników od kolorów. Teoretycznie Kuba powinna być przesycona paletą barw, kipiąca energią. A jednak u mnie większość obrazów jest czarno-biała, nostalgiczna i surowa. Okazało się, że często światło, cień, nastrój, były ważniejsze w kompozycji niż feeria kolorów. Podsumowująca prezentacja wydawać się może w związku z tym mało spójna, ale dla mnie oddaje charakter, moment, emocje tych miejsc i moje własne. Wspólnym mianownikiem była i jest potrzeba uchwycenia momentów, miejsc, ludzi, w taki, a nie inny sposób.

 

Dzięki temu wyjazdowi, zdałam sobie sprawę, jak bardzo lubię oszczędność środków wyrazu, a zdjęcia takie „na bogato” wyszły mi zdecydowanie gorzej i, jak skomentował mój kolega z wyjazdu, jakiś taki panuje na nich bałagan. Ktoś powiedział, że fotografia to sztuka wykluczania, aby stworzyć dobre zdjęcie, czasem ważne jest pomijanie pewnych elementów, ale i równie istotne będzie uwzględnianie tylko tych, które uważamy za niezbędne. To te najważniejsze mają przyciągać wzrok, uwagę i wzbudzać emocje, dlatego często należy dążyć do uproszczenia obrazu.

 

kuba-1029 kuba-866 kuba-1238
Natalia Donhefner – Kuba Fotoekspedycja z Soul Travel

Niecodziennym momentem naszego wyjazdu była możliwość obserwacji oraz fotografowania ceremonii santeryjskiej. Patrzyliśmy na te obrzędy z dużą podejrzliwością, niedowierzaniem typowym dla naszej zachodnioeuropejskiej kultury. Dziwne praktyki, zaczynające się ze złożenia krwawej ofiary z krwi zwierząt, wywodzące się z szamanizmu, powodujące osiągnięcie jakiejś ekscytacji religijnej, miały prawdopodobnie na celu umożliwienie wejścia w kontakt z bogami i duchami przodków. Energetyzujący taniec, gesty, śpiewy, muzyka, wprowadziły uczestników w pewnego rodzaju histeryczny trans.

 

Z poprzedzającego wykładu kapłana zwanego babalu, wiedzieliśmy mniej więcej czego się spodziewać, ale i tak to co ostatecznie zobaczyliśmy i przeżyliśmy, było bardzo zaskakujące, momentami nawet przerażające. Misjonarze wiedzieli co robią chcąc wprowadzić wiarę. Po prostu wkomponowali wierzenia w nurt doktryny katolickiej zastępując atrybuty i bogów religijnymi elementami i świętymi (np. Ogun – bóg wojny, sprawiedliwości oraz pracy został zastąpiony św. Piotrem, Oshun – żeński atrybut duchowości, obfitości, patronka Kuby, przedstawiana często z kolorze żółtym utożsamiana jest z Maryją). Niezwykłe połączenie wiary rzymskokatolickiej z dawnymi wierzeniami niewolników sprowadzonymi na Kubę, okazuje się, działa po dziś dzień.

 

Natalia Donhefner - Kuba Fotoekspedycja

Natalia Donhefner – Kuba Fotoekspedycja z Soul Travel

Częstym motywem naszych zdjęć były dzieci, jak zawsze, fantastyczny temat ze względu na swoją autentyczność, naturalną swobodę i czar. Mieliśmy okazję uczestniczyć w kilku zwykłych chwilach ich życia na wyspie jak odprowadzenie do szkoły przez rodziców, poranny apel, zabawa na ulicy, trening boksu, ale też w momentach niecodziennych jak Dzień Patrona Szkoły. To ostatnie wzbudziło dość dużo emocji nie tylko wśród dzieci, ale i nas obserwatorów, gdyż uświadomiło nam jak duża jest przepaść pomiędzy latoroślą kubańską a polską (w tym naszą własną) w kwestii oczekiwań, marzeń czy możliwości.

 

Przyjemnie było podczas fotografowania flamingów, zobaczyć „przy pracy” Pawła i Ewę, totalnie zaabsorbowanych, „przytulonych do puszki” na wydechu, żeby nie stracić na ostrości, czekających na uniesienie skrzydeł, dzioba, pochylenie szyi, wzniesienie się w powietrze. Mimo,że pierzaste niekoniecznie stanowiły dla nas wszystkich obiekt fotograficznego pożądania, oddaliśmy się temu w pełni, starając się zwrócić może większą uwagę nie na charakter obiektu tylko na kompozycję, obrazowość ujęcia, kontrast, malowanie rozmyciem, kolor, ruch czy też bezruch. Podobnie było ze ściganiem kolibra, co okazało się zajęciem dość żmudnym ze względu na niewielkie rozmiary ptaszka oraz jego szybkość.

 

Natalia Donhefner - Kuba Fotoekspedycja

Natalia Donhefner – Kuba Fotoekspedycja z Soul Travel

Podróż, moim zdaniem, pobudza bardzo często do zmiany myślenia, do wykorzystywania nowych środków wyrazu, innych form, innych ujęć, a to dlatego, że na naszą percepcję, odbieranie rzeczywistości mają wpływ nie tylko zastane obrazy czy światło, ale również dźwięki (na mnie ten czynnik wpływa w sposób znaczący), klimat, tempo, atmosfera czy zapachy. Fotografia pozwala poznać odwiedzane miejsca inaczej, głębiej, oddaje ducha miejsca, jego nastrój, w niezwykły sposób wyostrza wszystkie zmysły, uwrażliwia nas nie tylko na otoczenie, w którym jesteśmy, ale również na ludzi z którymi przebywamy. Ważne by była to fotografia, powstająca w pewien szczególny sposób, nieśpieszny, pomimo nieustanie zmieniającego się otoczenia wokół nas. Dlatego ważne jest też z kim jedziemy i z kim dzielimy tę pasję. Nam się udało i to bardzo. Wspólnie szukaliśmy światła, cienia, koloru czy ciekawej inspiracji. Otwierając się na otaczający świat, otwieraliśmy się też na siebie.

 

Miewaliśmy też momenty totalnego luzu i relaksu oraz powrotu do beztroskiej krainy dzieciństwa, nie tylko poprzez zachowaną rzeczywistość dnia poprzedniego na Kubie, ale poprzez gry, zabawy i kąpiele w morzu i na plaży, którym oddawaliśmy się w Cayo Coco.

 

Natalia Donhefner - Kuba Fotoekspedycja

Natalia Donhefner – Kuba Fotoekspedycja z Soul Travel

 

Coś było takiego niezwykłego w tej wyprawie, że jej uczestnicy czują potrzebę utrzymywania nawiązanych znajomości bliższych, dalszych… Motywacyjne, inspirująco (artystycznie, muzycznie, fotograficznie), ale i też na stopie zwykłej rzeczywistości dnia codziennego. Na tym więc zapewne nie koniec, przed nami kolejne warsztaty, wyprawy, rozmowy, potańcówki, wspólne wykonywanie czy oglądanie zdjęć. Czy to wpływ Kuby, Pawła, fotografii, momentu, ludzi – pewnie tego wszystkiego po trochu… Do zobaczenia moi drodzy! Na Jurze, w Bhutanie, Islandii, w Warszawie, Gruzji, Krakowie – gdziekolwiek nas poniesie potrzeba duchowa robienie zdjęć czy kontynuacji nawiązanych znajomości i przyjaźni. Pamiętajcie przy tym powiedzenie: „Które z moich zdjęć jest moim ulubionym ? To, które zrobię jutro”.

Tekst i Zdjęcia: Natalia Donhefner