Myślmy o sobie z czułością – lekcja od lamy z klasztoru Phuktal

Dzisiaj zabiorę Was do Ladakhu, w północnych Indiach w paśmie Himalajów. Tam nauczyłam się myśleć o sobie z czułością. Ladakh oznacza dosłownie krainę wysokich przełęczy. Swoją nazwę zawdzięcza znajdującym się tam licznym pasmom górskim, dolinom rzecznym i wysokim płaskowyżom. Oprócz tego zwykło się nazywać ten region krainą niekończących się odkryć, ziemią złamanego księżyca czy małym Tybetem.

Wizyta w tajemniczym klasztorze Phuktal – zbaczamy ze szlaku

Na południowo-wschodniej części Ladakhu leży Zanskar, jedna z najbardziej niedostępnych krain północnych Indii. Gdy docieramy do Padum, stolicy Zanskaru, jesteśmy już od dziesięciu dni w trekkingu przez pasma Himalajów. Zatrzymujemy się w miasteczku, kupujemy niezbędny ekwipunek na kolejne dziesięć dni w drodze (warzywa, owocem ryż, słodycze). Ruszamy na południe. W 2005 roku droga kończyła się zaledwie kilka kilometrów za Padum.

Nasz przyjaciel i przewodnik Themba Nam Yal, mówi nam o małym klasztorze, osadzonym jak orle gniazdo na skale. By tam dotrzeć, wystarczy zboczyć z trasy na jeden dzień. Chcieliśmy jechać do Kaszmiru, ale odkąd okazało się, że region ten został zamknięty, przestało nam się śpieszyć. Mamy bardzo dużo czasu.

Widok na klasztor Phuktal jest niesamowity. Wielopoziomowy budynek został zbudowany w całości z drewna i gliny. Jest zawieszony na klifie, jakby wciśnięty w początek wejścia do jaskini. Jedyny inny taki budynek widziałam w Bhutanie – Tygrysie Gniazdo.

Klasztor Phuktal ma w sobie coś tajemniczego i spokojnego. Jego maleńkie pokoiki (do niektórych potrzebowałam wejść na kolanach) zwieńczone niewielkimi okienkami sprawiają, że miejsce z odległości wygląda jak plaster miodu.

Czułość do świata, czułość do siebie

Przychodzimy do klasztoru już późnym popołudniem. Jeden z mnichów pokazuje nam maleńki pokoik, gdzie możemy przenocować. To na pewno pokój jednego z ascetów. W środku nie ma dosłownie nic. Rozkładamy karimaty i śpiwory, gdy rozlega się pukanie i ktoś inny prowadzi nas do głównej części klasztoru.

W sali kuchenno-lekcyjnej nieopodal głównej gompy, lama właśnie opowiada studentom jakąś historię. Wszyscy są zebrani dookoła stołu. Otrzymujemy herbatę z masłem jaka i solą. Szacujemy liczbę osób w pomieszczeniu i wykładamy całość naszego słodkiego ekwipunku – dwie paczki ciastek.

Lama, nie przerywając opowieści, sięga raz za razem do paczki z ciastkami, prawie kończąc jej zawartość. Nagle spogląda na nas i mówi z uśmiechem:

Weźcie tę paczkę ciastek, bo przy niej tracę swoją silną wolę

– jego głos zdradza wiele czułości do siebie i akceptacji siebie.

Jak dobrze jest myśleć o sobie dobrze!

Bez względu na chwilową pokusę, ten człowiek nadal wie, że ma silną wolę i potrafi kierować swoimi emocjami. Potknięcia, nawet częste, nie burzą w nim przekonania, że ma moc do decydowania o sobie i jest wspaniałym człowiekiem.

I dodatkowo, po co się męczyć, skoro można zwyczajnie oddalić swoje źródło pokusy. Proste. Jak ta historia.

To, że lama akceptuje siebie słychać było w każdym jego śmiechu, pełnym rozluźnienia i czystej radości.

Myślmy o sobie dobrze. Zaczynając od dzisiaj.

PS Zainspirowała Cię ta historia? Zapisz się na newsletter, a wkrótce otrzymasz kolejną. Tutaj publikuję tylko niektóre historie z podróży.

renata-sabela-biuro-podrozy-soul-travelO autorce:

Renata Sabela – założycielka biura etycznych podróży Soul Travel i organizatorka konferencji Fair Travel Event.

Organizuję kameralne wyprawy do odmiennych kultur, w tym miejsc, których nie znajdziesz w przewodnikach. To fotoekspedycje, niszowe wyprawy, weekendowe warsztaty fotograficzne, podróże szyte na miarę, a także motywacyjne wyjazdy incentive. Przeprowadziłam ponad 150 wypraw na kilku kontynentach.

Od lat zgłębiam nauki starszyzn plemiennych: Majów, Lakota, Shipibo i Wixaritari. Inspiruje mnie mądrość kultur rdzennych z ich zachowaną tradycją. Jej źródłem są moim przyjaciele z Bhutanu, Ladakhu, Mongolii czy Kirgizji. Uczestników naszych wypraw zapraszam do świata tych niezwykłych lokalnych społeczności.

Po pracy fotografuję, żegluję, śpiewam i wspólnie z mężem wychowuję syna, Marcelego.

Poprzedni artykuł

Meksyk: spotkanie z waleniami poza sezonem. Niemożliwe?

Następny artykuł

Magda Jończyk o zdobyciu K2 zimą: zwróćmy oczy w stronę Nepalczyków!

Skomentuj: