Miejsca z Duszą – Dah i Hanu, Ladakh, Północne Indie

Zdecydowanie różnią się od pozostałych grup etnicznych zamieszkujących Himalaje i mają tego świadomość. Inne mają stroje, język, a nade wszystko – inaczej wyglądają. Z tego też powodu fascynują etnologów i… genetyków, wprawiając w zdumienie również zwyczajnych turystów. Tajemniczy Drokpa – bo to o nich mowa – żyją w Ladakhu. Kim są i dlaczego tak interesują badaczy?

Drokpowie bardzo rzadko opuszczają swoje wioski, więc jeśli chciałbyś – drogi podróżniku – ich bliżej poznać, będziesz miał po temu tylko dwie okazje. Możesz wziąć udział we wrześniowym Ladakh Festival, gdy do Lehu – stolicy regionu, przybywają reprezentanci wszystkich grup etnicznych z Krainy Wysokich Przełęczy, albo po prostu pojechać do wiosek Droków.

 

_dsc4493

 

Obszar na którym żyją zlokalizowany jest około 160 km na północny-zachód od Lehu. Z uwagi na pobliże granicy pakistańskiej i trwające jeszcze niedawno otwarte konflikty pomiędzy krajami, teren otwarto dla turystów dopiero w latach 90.XX wieku. Nadal zresztą polega kontroli. W okolicach aż roi się od posterunków policji, legitymującej wszystkich podróżnych. Z Lehu dotrzeć tam można autobusem lokalnym lub jeepem, uprzednio jednak należy się wystarać o specjalne pozwolenie (na 7 dni), które uzyskać można w stolicy Ladakhu, korzystając z pomocy agencji turystycznych. Wioski dardyjskie położone są na wysokości 2700 m n.p.m. Zezwolenie uprawnia do odwiedzin kilku z nich, w tym Dah i Hanu. Każda z tych wiosek usytuowana jest na innym wzgórzu, do których prowadzą ścieżki przez sady morelowe.

 

a girl goes on a post holding a fellow on a hand

 

Jeszcze kilkanaście lat temu Drokpa, liczący obecnie około 2 tysięcy osób, na co dzień paradowali w tradycyjnych strojach i ukwieconych stroikach na głowach. Obecnie jednak coraz częściej sięgają po współczesną, tanią odzież. Przodują w tym młodsi wiekiem mężczyźni oraz dzieci.  Niemniej, gdy tylko nastanie czas świąt, rytuałów zaślubin bądź pogrzebów, a do wioski przybędą szamani wraz z lamami, a kto wie, może i goście z sąsiednich wiosek – wtedy wszyscy bez wyjątku sięgną po tradycyjne kreacje i takąż biżuterię. Niestety, z uwagi na biedę i życie w prymitywnych warunkach, Drokpa bardzo rzadko organizują wystawne uroczystości, a jeszcze rzadziej zapraszają na nie obcych. Nie należy doszukiwać się w tym niechęci do odwiedzających. To raczej nieśmiałość, a także fakt, że podróżnych przybywa niewielu, a i na czas bardzo krótki.

 

a girl goes on a post holding a fellow on a hand

 

Bywa jednak, że coś zaiskrzy między Drokpą a wędrowcem, że ten drugi wyzbywając się immunitetu ciekawskiego turysty na rzecz bycia skromnym gościem, zainteresuje tubylca na tyle, że ten zaprosi do domu i ugości. Pokaże skrzętnie przechowywany rynsztunek w postaci pledu z futra ręcznie wyprawionego, kremowej długiej tuniki i bluzy płóciennej, a także kunsztowną biżuterię ze srebra, pełniącą rolę talizmanów. Ciekawostką jest, że stroje mężczyzn i kobiet są takie same. Nawet charakterystyczne nakrycia głowy niczym się nie różnią. W dni powszednie panie i panowie noszą skromne stroiki, a od święta efektowne bukiety świeżych kwiatów (rzadziej sztucznych), których główną ozdobą są miechunki rozdęte – pomarańczowo-czerwone i na poły przeświecające osłonki owoców (jadalnych), kształtem przypominające lampiony.

 

a girl goes on a post holding a fellow on a hand

 

Tradycyjny ubiór dla Drokpy jest ważny – to element tożsamości. Lud ten cechuje wyjątkowe poczucie odrębności zdefiniowane strojem, bardziej przypominającym odzież indiańską niźli himalajską (żadna inna grupa w regionie nie ubiera się podobnie), niechęcią do zawierania małżeństw z obcymi, pochodzącymi spoza własnej grupy etnicznej oraz trwaniem w izolacji (wioski usytuowane są wysoko w górach, więc dotarcie do nich zawsze było utrudnione i zajmowało dużo czasu). Spora część przedstawicieli społeczności to szatyni lub bruneci o dość jasnej karnacji, charakterystycznym owalu twarzy i ciemnozielonych bądź piwnych oczach.

 

a girl goes on a post holding a fellow on a hand

 

Pochodzenie Drokpów pozostaje tajemnicą i budzi wiele wątpliwości. Jeszcze niedawno domniemywano, że praprzodkami byli żołnierze Aleksandra Macedońskiego. Kilka lat temu jednak obalono tę hipotezę, stawiając nową, popartą badaniami genetycznymi, przeprowadzonymi wśród Drokpów (także Hunzów, również należących do grupy dardyjskiej, tyle że mieszkających po stronie pakistańskiej w paśmie Karakorum). Otóż jak dowodzą wyniki badań, Drokpa i Hunzowie to najprawdopodobniej plemiona scyto-słowiańskie.

a girl goes on a post holding a fellow on a hand

 

Interesujący jest również synkretyzm religijny. Nominalnie Drokpa są buddystami, w okolicach znajdują się nawet niewielkie klasztory, pełno jest starych stup i kapliczek. Mimo to, lamaistyczna wersja buddyzmu została zaadaptowana dopiero niewiele ponad sto lat temu. W dodatku na zasadzie kompromisu, do dziś przenika się z żywymi tradycjami bon. Bonpo wierzą, że pierwszym, który wskazał drogę do oświecenia był książę Tongpo Szengrab, zaś Budda urodził się tysiące lat później i był jego reinkarnacją. Bon łączy animizm z szamanizmem. Starsi Drokpa do dziś czczą jeszcze bóstwo żeńskie Sringmo Lha-Mo, choć nie składają już krwawych ofiar ze zwierząt (rezultat buddyzmu, który zakazuje zabijania istot czujących). Z pradawnych tabu wywodzi się ponadto niechęć do krów, a także przekonanie, że człowiek jest częścią natury i od niej dostał swoje życie.

 

 

A propos natury, grzechem byłoby nie wspomnieć o morelach! Region ten cechuje się wysokimi temperaturami (latem nawet do 40 st. C), co pozwala uprawiać pomidory, jabłka, winogrona, orzechy i najpyszniejsze na świecie morele, choć te są popularne na terenie całego Ladakhu. Spożywa się je na surowo, z gotowanych powstają sosy, konfitury i dżemy, a z pestek tłoczy się olej. Znaczną część owoców suszy się, rozkładając na dachach oraz kamieniach. W letnim pejzażu te pomarańczowe owoce absolutnie królują! W ogóle, co warto wiedzieć, morele uchodzą za owoce młodości. Zawierające bardzo silny utleniacz: betakaroten, witaminy A,B,C,D, błonnik, żelazo i wapń. Może dlatego Drokpa, podobnie jak Hunza, słyną z długowieczności, praktycznie w ogóle nie zapadając na nowotwory, miażdżycę czy cukrzycę. Może to dzieło moreli, może głębokiego przekonania, że choroby są efektem stresu i negatywnych emocji, a może rezultat ochrony bóstw ziemi i buddów… Jedno jest pewne – w dalekich Himalajach, z dala od cywilizacji, tłumów i hałasu, w małych wioskach przypominających starożytne kamienne osady, żyje lud o spokojnym usposobieniu i historii, której już nikt nie pamięta. Drokpa – zapamiętaj tę nazwę, podróżniku. Kto wie, może w niedalekiej przyszłości jakiś łaskawy bodhisattwa cię tam zaprowadzi.

 

 

Dla Soul Travel Felicja Bilska

Poprzedni artykuł

Nie zatrzymuj się! Twórz Swoje Życie

Następny artykuł

Miejsca z Duszą – Jezioro Atitlan, Gwatemala – część I

Skomentuj: