Najciekawsze Parki Narodowe USA – nasze TOP 10

IMG_20190628_203650

Katarzyna Banasiak

Redaktorka

Autorka artykułów na temat odpowiedzialnego podróżowania. Miłośniczka natury, górskich szlaków i włoskiej kuchni.

Stany Zjednoczone Ameryki posiadają 63 parki narodowe i ponad 400 rezerwatów i pomników przyrody. 14 parków narodowych USA znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Ich opisy zawierają niemal same „naj” – najstarsze, najwyższe, najpiękniejsze, najbardziej imponujące. I nie ma w tym przesady. Każdy z nich opowiada fascynujące historie, w które zamieszani są najbogatsi ludzie Ameryki i wielcy prezydenci jak Theodore Roosevelt czy Abraham Lincoln, który w 1864 roku wyznaczył pierwsze chronione obszary. Historie te często są powodem do dumy i mają swojego bohatera, a czasem noszą w sobie krew i łzy przesiedlanych ludzi, w tym bardzo często rdzennej ludności. Podróż śladem parków Ameryki jest fascynującą drogą przez lodowce Alaski, rozległe kaniony i pustynie, hektary dzikich gór i lasów oraz rafy koralowe na Hawajach.

To podróż w świat natury i w głąb siebie.

Im dalej w głąb dziczy, tym większa staje się atrakcyjność jej samotnej wolności”.Theodore Roosevelt 

Na początek park, który chyba najbardziej rozpala wyobraźnię. 1 marca 1872 roku prezydent USA Ulysses S. Grant oficjalnie utworzył Park Yellowstone – pierwszy park narodowy na świecie, obejmujący dziś niemal 9000 km² na terenie stanów Wyoming, Montana i Idaho.

Pewnie wielu z Was w marzeniach widziało siebie, przemierzających kaniony, leśną plątaninę drzew, największe skupisko gejzerów na Ziemi i wszystkie cuda tej amerykańskiej Krainy Czarów. Yellowston to esencja przygody i wolności. Ale aby odkryć pełnię jego magii trzeba użyć wszystkich zmysłów, otworzyć się na ciszę, samotność i dzicz. Tylko wtedy można mieć szansę zanurzenia się w świecie dziewiczej przyrody – „bycie” większym, niż jesteśmy to w stanie sobie wyobrazić.

To wymaga czasu. A wielu zwiedzających Park Narodowy Yellowstone wpada w pułapkę Grand Loop – drogi w kształcie ósemki, wokół której skupione są najbardziej ikoniczne punkty parku: Old Faithful – najsłynniejszy gejzer świata, Grand Prismatic Spring – gorące źródło o tęczowych kolorach, Wielki Kanion Yellowstone, z którego ścian tryskają wodospady, tarasy wapienne Mammoth Hot Springs i Lamar Valley nazywaną „Serengeti Ameryki”, w której z łatwością można wypatrzeć stada bizonów, niedźwiedzi grizli i wilków. Oczywiście trzeba je zobaczyć, ale podążając za radą prezydenta Roosevelta, warto dać sobie czas na samotność wśród natury, na zachwycenie się majestatem bizona spotkanego przypadkiem z dala od popularnych szlaków, ulotnością mgły nad górskimi szczytami i krystalicznym powietrzem, które ma wręcz uzdrawiającą moc.

Death Valley – Park Narodowy Doliny Śmierci

Najgorętszy. Najsuchszy. Najniżej położony park narodowy USA. Chciałoby się powiedzieć, że Bóg o nim zapomniał. I Wielki Manitu też. Nawet sieci komórkowe mają tu ograniczony zasięg. I chmury, rzadko przypływają w te strony. Dlatego nocą niebo jest ciężkie od gwiazd. Ale czasem, po skąpych deszczach kiełkują uśpione nasiona, a łąki pokrywają się milionami żółtych i fioletowych kwiatów. Życie zwycięża śmierć, a powietrze wypełnia szelest skrzydeł owadów.

Zazwyczaj jednak nie ma nic. Tylko księżycowe niezwykłe pejzaże, których nie trzeba retuszować. Zachodni horyzont zamykają malownicze szczyty gór Sierra Nevada. Północny skrawek parku graniczy z pustynią Mojave, jej kanionami, wydmami i solniskami. Jednymi z najbardziej niezwykłych miejsc Death Valley są Zabriskie Point ze swoimi pofalowanymi różowo-kremowymi skałami, Artists Palette – miejsce, które wygląda jak upstrzona kolorami paleta boskiego malarza i Badwater Basin – najgorętszy punkt w całej Ameryce, surrealistyczne jezioro, w którym woda nie jest zła…tylko słona.  

Wielki Kanion Kolorado (Grand Canyon)

Różowe grzechotniki doskonale wtapiają się w kolorystykę skał kanionu, czerwonych od nagromadzonego w nich żelaza. W promieniach palącego słońca wylegują się na piarżyskach i zboczach klifów. Wielki Kanion Kolorado zawsze był ich naturalnym siedliskiem, ale miejsc w których czują się bezpiecznie, sukcesywnie ubywa. Z grzechotnikami jest trochę tak jak z indiańskimi plemionami. I dla nich Grand Kanion był ojczyzną na długo przed tym, zanim stał się globalną atrakcją turystyczną. Jego skały są zapisem nie tylko miliardów lat geologicznych dziejów Ziemi, ale niemal świętą istotą dla 11 grup rdzennych Amerykanów.

Indianie Hopi wierzą, że właśnie z dna kanionu, z podziemnego świata wyszli ich przodkowie. Dla plemienia Zuni Park Narodowy Wielkiego Kanionu jest miejscem odprawiania rytuałów i odnowy więzi z naturą. Lud Havasupai nadaje wodom płynącym przez kanion boskiego wymiaru, wierząc, że mają uzdrawiającą energię. Dla nich wszystkich Wielki Kanion Kolorado jest pomostem pomiędzy światem ludzkim i światem przodków. A dla nas, oglądających go z jednej z widokowych platform? Mirażem barw i kształtów. Prawdziwym cudem natury. Miejscem, które pochłania swoim ogromem…i tajemnicą, której pewnie nigdy nie zmierzymy miarą białego człowieka.

Monument Valley – z wizytą u Indian Nawaho

W plemieniu Navajo pochodzimy z Matki Ziemi. Wyłaniamy się z Matki Ziemi. Tego właśnie uczą nas nasi przodkowie”

Mapa USA obejmuje fascynujące miejsca, które zarówno przyrodniczo, jak i pod kątem wartości kulturowych, posiadają wszystko to, co najpiękniejsze parki narodowe USA, choć formalnie nimi nie są. Jednym z nich jest Monument Valley na wyżynie Kolorado, na granicy stanów Arizona i Utah. To dolina, w której za każdym zakrętem czai się dzieło szalonego rzeźbiarza krajobrazu. Jej czerwone ostańce „zagrały” w niejednym kultowym filmie o Dzikim Zachodzie. Wspinał się na nie sam John Wayne, a Forrest Gump właśnie tu wypowiedział pamiętne słowa „Jestem trochę zmęczony… chyba wrócę do domu.” I wrócił. Wrócili też Indianie Nawaho, ale ich droga do domu wiodła w przeciwną stronę. W latach 1864-1966 wygnano ich z terenów przodków, obejmujących tereny Monument Valley. Morderczy marsz „The Long Walk” pochłonął ok. 3500 indiańskich istnień. Amerykanie przyznając się do porażki akcji przesiedleńczej, pozwolili Indianom wrócić na pierwotne ziemie, jednocześnie dając początek rezerwatu Navajo Nation.

Dziś Monument Valley jest częścią rezerwatu Monument Valley Navajo Tribal Park. Pomiędzy skałami powiewają łapacze snów, a Indianie polują, odprawiają rytuały, widzą w skałach dłonie bóstw i dbają o Matkę Ziemię, tak jak robili to od wieków. A może jeszcze wcześniej? Jak dalekie dzieje opowiadają petroglify? Do którego indiańskiego świata podąża wyryta na skale „latająca owca” i jaka melodię wygrywa „garbaty flecista”? Czasem, nie warto znać wszystkich odpowiedzi, ale zostawić przestrzeń na garstkę magii.

Park Narodowy Bryce Canyon i Kanion Antylopy

Arizona, Utah i Kolorado były niegdyś rozległą pustynią. Z czasem jej wydmy zaczęły tworzyć warstwy składające się z piasku, mułu oraz żwiru. Stare warstwy twardniały. Przysypywały je nowe, a potem i one zastygały. W cyklicznym procesie, przez miliony lat powstawał piaskowiec Navajo. Miękka skała pozwalała wodzie i drobinkom piasku niesionemu z wiatrem, rzeźbić w sobie spektakularne kształty, polerować ją i drążyć. Tlenki żelaza nadały warstwom odcienie bieli, żółci i czerwieni. A światło, wydobywa z ich kształtów i kolorów nierealne obrazy. To, dlatego ParkNarodowy Bryce Canyon i Kanion Antylopy przyciągają do Utah turystów i fotografów z całego świata. Oba buduje ta sama skała – piaskowiec Navajo. Oba robią piorunujące wrażenie, choć są zupełnie różne. Bryce Canyon to w rzeczywistości seria czternastu naturalnych amfiteatrów, które rozciągają się wzdłuż płaskowyżu Paunsagunt. W wysokich formacjach wieżowych, zwanych hoodoos, woda wsiąka w szczeliny, podczas zimnych nocy zamarza i rozsadza skałę. Nieustanna erozja sprawia, że dzieło tworzenia trwa nieprzerwanie.

O ile Park Narodowy Bryce Canyon obejmuje obszar kilkunastu tysięcy hektarów, o tyle Kanion Antylopy składa się z dwóch głównych, dostępnych do zwiedzania szczelin (Górnej i Dolnej), z których każda ma około 120 do 180 metrów długości. Około południa światło słoneczne przechodzi przez wąski szczyt Górnego Kanionu. I rozpoczyna się spektakl. Wiązki światła tańczą po krzywiznach szczeliny, wydobywając jedyny w swoim rodzaju magiczny taniec światła i cienia.

Park Narodowy Mesa Verde

Kim byli i skąd przybyli? Czy są przodkami Indian Tewa i Pueblo? Wiadomo, że handlowali turkusem i muszlami. Na jałowej ziemi uprawiali kukurydzę, dynię i fasolę. I hodowali indyki, których pióra wykorzystywali do ceremonii. A potem odeszli. Nikt nie wie, dlaczego. Znalezione przez archeologów rozbite czaszki w miejscu zwanym Castle Rock Pueblo, sugerują, że ich koniec nie należał do najprzyjemniejszych. Anasazi pozostawili po sobie „Świątynię Słońca” na szczycie wzgórza u zbiegu Cliff i Fewkes Canyon, która jest prawdziwą zagadką – miejscem ceremonialnym lub astronomicznym obserwatorium.

Zostawili też pradawne skalne osiedla, w których labiryntach można się zagubić. Te najlepiej zachowane pochodzą z XII i XIII wieku, ale Indianie osiedlali się tu znacznie wcześniej. Na ścianach zbudowanych z kamienia i gipsu, wciąż można odnaleźć odciski palców ich budowniczych. Budowle służyły rdzennym społecznościom jako mieszkania i miejsca odprawiania rytuałów. Zachowały się pomieszczenia tzw. kivy, które wedle indiańskich wierzeń stanowiły bramę prowadzącą do świata duchów i przodków. Największy ze wszystkich skalnych osiedli – Pałac Klifowy przetrwał dzięki umiejscowieniu pod urwiskiem, chroniącym go przed żywiołami.

Park Narodowy Mesa Verde to rozległa przestrzeń, w której czasem zdaje się, że nie ma nic, że tylko hula przysłowiowy wiatr. Ale ta przestrzeń, kryje w sobie święte miejsca Indian, zarówno te, o które dawno odeszły w zapomnienie, jak i te, które ważne są dla współczesnych, mieszkających na terenie parku indiańskich plemion. Miejsca poszukiwania wizji, chowania zmarłych, mniejszych i większych ceremonii.

Park Narodowy Sekwoi – Las Gigantów

Mamutowce olbrzymie to największe drzewa naszej planety. Mogą żyć kilka tysięcy lat. A sekret ich przetrwania tkwi w…pożarach. Bez nich nie są w stanie się rozmnażać. Ciepło ognia otwiera szyszki sekwoi, aby mogły zrzucić na ziemię miliony nasion. Ogień wypala igły i liście pokrywające ziemię, aby nasiona znalazły bezpieczną przestrzeń do wykiełkowania. Ogień oczyszczając las ze słabszych gatunków drzew, pozwala promieniom słońca dotrzeć do rodzącego się życia. Przypomina to trochę pole średniowiecznej bitwy. Ale takie są prawa natury. Każdy pożar to nowa blizna na pniach drzew. Każdy pień to księga, w której można czytać historię lasu.

Park Narodowy Sekwoi, leży w górach Sierra Nevada, w samym środku trójkąta, którego wierzchołki wyznaczają Los Angeles, Las Vegas i San Francisco. Na jego terenie znajduje się najwyższy szczyt USA (poza Alaską) – Mount Whitney, wznoszący się wysoko ponad korony wiekowych drzew na 4421 m n.p.m., i hektary dzikich terenów, których nie przecinają żadne drogi. 84% obszaru parku jest dostępne wyłącznie konno lub pieszo. W części przeznaczonej dla turystów wygodnymi ścieżkami można przejść przez Las Gigantów, wspiąć się na malowniczy punkt widokowy Moro Rock i przejechać przez tunel wydrążony w pniu przewróconej sekwoi. Można także spotkać czarne niedźwiedzie. Słodkie niedźwiadki w poszukiwaniu smakołyków lubią włamywać się do samochodów, dlatego warto pamiętać, aby jedzenie schować w specjalnym pojemniku (Bear Canister) i nie dokarmiać zwierząt. Przyroda doskonale poradzi sobie sama.

Zion Park – „tam, gdzie anioły lądują”.

Spójrzcie w górę! Tam latają kondory. I sokoły – podniebni myśliwi. Przepiórki i kukawki. I kolibry. Nocą pohukują sowy. Nietoperze przemykają niczym czarne zjawy. Unieście lornetkę. Może bystrym okiem wypatrzycie owce kanadyjskie wspinające się po skałach niczym baletnice. Przenieście wzrok na szczyty i zobaczcie jak pięknie lśnią w promieniach słońca. Te wszystkie cuda natury, tak urzekły mormonów, którzy przybyli tu pod koniec XIX wieku, że nazwali to miejsce Zion, na cześć Syjonu – ziemskiego raju. Mormoni nadali uduchowione nazwy wielu formacjom skalnym w parku, ale nie tylko oni. Ze szczytu Angels Landing rozciąga się panorama na kanion Zion, bujną zieleń i meandrującą rzekę Virgin River. Widok z niego jest tak olśniewający, że gdy pastor Frederick Fisher ujrzał go po raz pierwszy, stwierdził, że „tylko anioł mógłby na niej wylądować”. Dziś Angels Landing jest jednym z najbardziej ikonicznych szlaków trekkingowych Parku Narodowego Zion w stanie Utah. I choć nie jest dostępny tylko dla aniołów, to aby cieszyć się urokiem malowniczych widoków trzeba wziąć udział w specjalnym losowaniu. Odbywa się ono na 1-3 miesięcy przed planowaną wędrówką, i powtarzane jest jeszcze raz – 24 godziny przed datą wyjścia.

Jest coś w atmosferze parku Zion, co sprawia, że czuje się obecność jakiejś większej siły. Indianie nazywają ją energią Matki Ziemi, a ezoterycy widzą tu naturalne centra energetyczne, mające uspokajać duszę. Może i jedni i drudzy mają rację? A może po prostu moc natury jest tak ogromna, że natrętne myśli same ulatują, aby jej nie zakłócać.

Park Narodowy Skamieniałego Lasu

Mówią o nim Stos Sumienia. Powstał z kawałków skamieniałych drzew, które turyści zabrali, a następnie zwrócili, zazwyczaj pocztą, nie chcąc spojrzeć strażnikom parku w oczy. Stos znajduje się w Parku Narodowym Skamieniałego Lasu w Arizonie w Stanach Zjednoczonych. A skamieniałe drzewa liczą sobie 225 milionów lat. Szkopuł w tym, że nielegalnie wywiezionych z parku okazów, nie można tak po prostu odłożyć na miejsce. Nie wiadomo po prostu skąd dokładnie złodzieje je zabrali. Ich pierwotne miejsce jest zapisem długiego procesu dziejów. Miliony lat temu na surowym dziś pustynnym terenie rosły paprocie, miłorzęby oraz skrzypy dorastające do 10 m wysokości. I iglaki, podobne do araukarii. To one powalone na ziemię, przysypywane pyłem wulkanicznym, powoli zamieniały się w skamieliny, oporne na najtrudniejsze warunki atmosferyczne, ale jak się okazało…nie na człowieka.

Skamieniały Las leży w stanie Arizona, na trasie legendarnej Road 66. Jest jak podróż do przeszłości. Tej najbardziej odległej, sięgającej miliony lat oraz tej bliższej odkrywającej dzieje Indian Pueblo. Oni również odważyli się ruszyć pnie drzew. W ich czasach niewiele wiedziano jednak o archeologii i ochronie dziedzictwa Ziemi. Indianie Pueblo budowali ze skamieniałych pni domy. Jeden z nich – Agate House powstał między 1050 a 1300 rokiem i można go zobaczyć zwiedzając park. Można też odwiedzić miejsce zwane Newspaper Rock, w którym zachowało się ok. 650 petroglifów (rycin naskalnych) stworzonych przez dawnych mieszkańców oraz Malowaną Pustynię, ze skałami w kolorach czerwieni, pomarańczu, fioletu i szarości.

Park Narodowy Yosemite, Kalifornia

Miejscowa legenda opowiada historię pewnej turystki, która zapytała wieloletniego pracownika parku: „Co powinnam zrobić w Yosemite, jeżeli mam tylko jeden dzień?”. A on odpowiedział: „Usiąść nad rzeką Merced i płakać”. W Yosemite można bowiem spędzić całe życie i bez ustanku się zachwycać. 

Yosemite to czwarty najbardziej popularny park w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie go kochają i często spędzają w nim wakacje. W czym tkwi jego fenomen? Park jest pełen fantastycznych formacji skalnych, imponujących wodospadów, lasów, dolin i alpejskich łąk. Rosną w nim olbrzymie sekwoje, z których najstarsza Grizzly Giant ma niemal 3 tys. lat. Ale przecież to wszystko można znaleźć i w innych parkach narodowych USA. Sekret Yosemite tkwi w niesamowitej różnorodności, która rozciąga się na olbrzymim obszarze. Dzięki temu, odwiedzający gubią się w jego zakamarkach i wśród licznych atrakcji.

Dzięki temu naprawdę jest tu co robić przez wiele dni. Nie jest kolejną atrakcją must see, którą trzeba odhaczyć, ale miejscem, w którym można aktywnie spędzić czas na różne sposoby, wypocząć na łonie natury i uciec od tłumów. A co warto zobaczyć w jeden dzień, oprócz brzegów rzeki Merced? Symbolem parku są gigantyczne granitowe monolity, które nie przypominają żadnego innego miejsca na planecie. Jeden z nich – kultowa ściana El Capitan w Yosemite jest uważany za najwyższą skałę świata. Kolejnym fenomenem Yosemite jest wodospad Horsetail Fall, który raz w roku, w połowie lutego, za sprawą słonecznych promieni zamienia się w ognistą rzekę. To naturalne zjawisko nazywa się „ognistym spadkiem” i sprawia, że woda wydaje się płonąć.

Tak się kończy nasza podróż po najpiękniejszych parkach narodowych Stanów Zjednoczonych. Zabraliśmy Was do tych największych i pokazaliśmy te mniej znane parki narodowe USA. Przyroda Ameryki Północnej jest jak księga, którą można czytać bez końca. Właśnie przeczytaliście pierwszy rozdział. Może warto się dowiedzieć, co kryją kolejne?

https://www.monument-valley.com/about-monument-valley

https://www.grandcanyontrust.org/hikes/info-cpe-navajo-national-monument

https://navajonationparks.org/

https://www.nps.gov/seki/learn/nature/giant-sequoias-and-fire.htm

https://www.nps.gov/grca/learn/historyculture/sacred-canyon.htm

https://www.nps.gov/pefo/index.htm

https://www.recreation.gov

https://pl.wikipedia.org/wiki/Parki_narodowe_w_Stanach_Zjednoczonych

https://www.nationalgeographic.com/travel/national-parks/article/zion-national-park

Odkryj inspirujące wyprawy

Polecane wyprawy

Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.

Zobacz wszystkie