IKIGAI – japoński sposób na szczęście

3

Magdalena Jarocka

Redaktorka

Redaktorka, podróżniczka, przewodniczka, mól książkowy i pożeracz słodyczy. 

Czy zdarza Ci się czuć jak żuk gnojnik, który pcha przed sobą wielką, ciężką kulę? Zastanawiasz się, co zrobić, żeby Twoja droga była łatwiejsza. Jak znaleźć szczęście? Japończycy mają na nie prostą receptę: iki (tzn. żyć) + gai (tzn. powód). IKIGAI, czyli powód do życia. Co to jest ikigai? To osobisty cel w życiu, motywacja, dla której codziennie wstajesz z łóżka. Spokojnie, nie musi być on na miarę medalu olimpijskiego. Ikigai składa się z małych rzeczy i jest dostępne dla każdego. Japońska filozofia szczęścia, to kolejny przykład na to, jaką siłę ma prostota i minimalizm.

Przewrotnie, zaczniemy od tego, czym ikigai nie jest. Zachodni świat kręci się wokół sukcesu, przeważnie rozumianego jako sukces zawodowy i finansowy. Liczą się konkretne osiągnięcia. Ceniony jest indywidualizm. Dużą wagę, przykładamy do opinii innych. Jeżeli przeczytacie ten artykuł do końca, zobaczycie, jak odmienne jest japońskie spojrzenie. Ikigai zrobiło się w ostatnim czasie modne w krajach zachodu, podobnie jak skandynawska filozofia szczęścia – hygge, czy trening uważności (mindfulness). Oczywiście, zrobiliśmy z nim to, co robimy z azjatyckim jedzeniem – przyprawiliśmy po swojemu. Kultura zachodnia, do przedstawienia japońskiej koncepcji szczęścia wykorzystuje diagram Venna, który opiera się na modelu czterech okręgów. Według niego, ikigai można osiągnąć, robiąc to, co kochamy, to w czym jesteśmy dobrzy, dając światu to, czego potrzebuje oraz… stawiając na to, co może przełożyć się na sukces ekonomiczny. No właśnie! Kochane pieniążki. A jak drogę do szczęścia widzą sami Japończycy?

Pięć filarów Ikigai

Aby zrozumieć, jak Japończycy rozumieją drogę do szczęścia, trzeba prześledzić znaczenie jego pięciu, podstawowych zasad, które przenikają się wzajemnie i tworzą ramy filozofii ikigai.

Pierwszy filar ikigai – zaczynanie od małych rzeczy

Japoński przemysł samochodowy i elektroniczny odniósł sukces nie dzięki rozmachowi produkcji, ale poprzez jakość i dopracowanie wszystkich najmniejszych elementów. Wykonanie samurajskiego miecza trwało wiele tygodni. Adept japońskiej kuchni latami uczy się gotować wyłącznie ryż by osiągnąć perfekcję. Właśnie skupienie się na drobiazgach jest kluczem do ikigai. Dobrze wykonana praca, sama w sobie jest źródłem satysfakcji. Oczywiście, może przełożyć się na sukces finansowy, ale nie musi. I nie jest on najważniejszy.

Japońskie sumo i filozofia kodawari

Pierwszy filar Ikigai nieodłącznie wiąże się z koncepcją kodawari – potrzebą ciągłego doskonalenia się. Przykładem ludzi podążających za tą filozofią są zawodnicy sumo. Najwyższy stopień wtajemniczenia, czyli sekitori osiąga jeden na dziesięciu adeptów sztuki walki. Wyczerpujące treningi, stopniowa praca nad budowaniem wagi i techniką oraz pełne oddanie, wymaga ogromnego hartu ducha i nieustannej pracy nad sobą. Powiedzielibyśmy, że to dotyczy każdego sportowca. Różnica, polega na tym, że dla japońskiego zawodnika wygraną jest znalezienie swojego miejsca w świecie sumo, a niekoniecznie bycie najlepszym. Nie skupiają się na celu, ale na procesie, aby każdego dnia odrobinę polepszać siebie.

Drugi filar ikigai – uwalnianie siebie

Ikigaki to zaakceptowanie własnej odmienności. To także odnalezienie spontaniczności, ciekawości i kreatywności typowych dla dzieci, które często tracimy dorastając. Pewna stuletnia mieszkanka Okinawy zapytana o receptę na długie życie, odpowiedziała „Baw się, śmiej, śpiewaj i tańcz.” Inna, dodałaby z pewnością: „i nie przejmuj się tym, co sądzą inni”. Naprawdę można znaleźć radość życia bez udowadniania czegoś całemu światu i dostosowywania się do oczekiwań innych. Japończycy praktykując ikigai czerpią przyjemność z wykonywania danej czynności, a nie robią tego dla nagrody. I tu pojawia się pojęcie „przepływu” opisane, co prawda, przez amerykańskiego psychologa Mihály’ego Csíkszentmihályi’ego, ale doskonale oddające istotę ikigai. Przepływ to stan absolutnego pochłonięcia jakąś czynnością, uwolnienie od ciężaru wszelkich zaśmiecaczy. Takie pozbycie się kurzu z duszy i zrobienie przestrzeni dla tego, co naprawdę ważne w naszym życiu, może być prostą drogą do osiągnięcia szczęścia.

Trzeci filar ikigai – harmonia i trwanie

Japońscy rzemieślnicy to prawdziwi pasjonaci, oddający się w całości swojemu rzemiosłu. Krok, po kroku dążą do perfekcyjnego wykonania swoich dzieł. Ich prace są pracochłonne i wykonane z dbałością o najmniejsze szczegóły. Tradycje wykonywania mieczy, ceramiki, wyrobów z laki czy papieru washi przekazywane są z pokolenia, na pokolenie. Uczniowie często spędzają wiele lat na praktyce u doświadczonych ‍mistrzów, aby nauczyć się tajników rzemiosła. Rzemieślnicy są darzeni przez społeczeństwo japońskie szacunkiem, bo ich praca ma cel. Jest nim trwałość japońskiej kultury. A przykłady tradycyjnego rzemiosła, daleko wykraczają poza te, które powszechnie znamy. Podróżując po Okinawie przyjrzyjcie się metodzie wytwarzania tradycyjnej tkaniny bashōfu z włókna bananowca, a podczas zwiedzania Kioto koniecznie zajrzyjcie do warsztatu zajmującego się kintsugi – czyli techniką naprawiania ceramiki złotem. Kintsugi ma głębokie znaczenie symboliczne. Pokazuje, że wszystko można naprawić, a nawet uczynić jeszcze piękniejszym. I znowu sięgamy do elementu ikigai, jakim jest uwalnianie siebie, docenienie piękna niedoskonałości i akceptacja wad.

Japońskie onseny – waga dobrych relacji

Harmonijne relacje z otoczeniem, to kolejna złota zasada ikigai. Japończycy nie mają skłonności do wyróżniania się. Ludzie majętni zwykle nie afiszują się bogactwem, a chwalenie się sukcesami nie należy do dobrego zachowania. Prostota przenika wszystkie sfery japońskiego życia, od architektury, do kształtu podstawki na sushi. Miejscem, w którym wszyscy są równi, niezależnie od statusu są japońskie łaźnie, czyli onseny. Kąpielom w gorących źródłach, często na łonie natury, towarzyszą doznania zmysłowe – zapach lasu i dźwięki natury, a w pomieszczeniach zapach drewna hinoki i skórki pomarańczy. To wyjątkowe miejsca, w których można odnaleźć spokój, zanurzyć się we własnych myślach lub przyjemnie spędzić czas z innymi zacieśniając, tak ważne więzi z innymi ludźmi. Szczerą przyjaźń, jaka rodzi się w intymnym środowisku onsenów Japończycy nazywają hadaka no tsukiai, czyli „naga przyjaźń”.

Czwarty filar ikigai – drobne przyjemności

Tradycyjne japońskie słodycze rzemieślnicze wagashi, są prawdziwą ucztą dla zmysłów. Wykonywane są z naturalnych składników, takich jak ‍fasola azuki, matcha czy ryż. Najlepsze cukiernie chwalą się tym, że nigdy nie robią dwóch identycznych egzemplarzy. Podobnie, jak nie ma dwóch takich samych kwiatów, dwóch takich samych dróg, czy dwóch takich samych ludzi. Te maleńkie dzieła sztuki podkreślają zarówno wagę akceptacji siebie, jak i potrzeby szukania przyjemności w małych rzeczach. Podobnie jest z tak popularnym w Japonii sushi czy tradycyjnym posiłkiem kaiseki, szczególnie cenionym w regionie Kansai (m.in. prefektury: Nara, Kioto, Osaka). Na kaiseki składa się mnóstwo miniaturowych, misternych dań, przygotowywanych przez wirtuozów sztuki kulinarnej. Dobór składników, tekstura, smaki, połączone są w wyjątkowej harmonii, a serwowanie ich to prawdziwy rytuał.

Ceremonia parzenia herbaty – japońskie tradycje

Radość z małych rzeczy i całkowite oddanie się chwili, stanowią esencję japońskiej ceremonii picia herbaty. Ten przepełniony spokojem rytuał powstał w czasach, kiedy o spokoju nie było mowy. Było to w XVI w., w czasach intensywnych konfliktów między potężnymi panami feudalnymi. W nieustających wojnach domowych kluczową rolę odgrywali samurajowie, wojskowa elita, kierującą się kodeksem bushido. Herbaciarnie miały zapewnić samurajom możliwość spokojnych spotkań. Na czas rozmów, miecze honorowo pozostawiano na zewnątrz. Dziś japoński rytuał picia herbaty jest wciąż żywy, a każdy jego etap traktuje się z niezwykłą powagą, choć nie jest to już element samurajskich negocjacji, decydujących o kwestiach życia i śmierci.

Piąty filar ikigai – tu i teraz

I wreszcie ostatni, i chyba najważniejszy filar koncepcji Ikigaki, czyli akceptacja tego, że wszystko przemija. Docenianie ulotności chwili. Bycie tu i teraz. Japończycy mają ogromną ilość słów na określanie ulotnych zjawisk i doznań. Hanami, to zachwyt nad rozkwitającymi wiosną kwiatami wiśni. Różowiące się płatki sakury są wystarczającym powodem, aby świętować, oczywiście w gronie rodziny i przyjaciół. Z kolei mianem komorebi, określa się światło słoneczne przemykające pomiędzy konarami drzew, dające ukojenie i spokój. To zresztą Japończycy jako pierwsi rozpowszechnili „kąpiel leśną”( Shinrin-yoku), jako metodę na redukcję stresu i drogę do dobrego samopoczucia. Jej regenerującą moc możecie odkryć np. przemierzając prastary szlak Nakasendo z widokiem na Alpy Japońskie, którym niegdyś podróżowali samuraje.

Praktyką skupiającą się na byciu tu i teraz, jest także japońska filozofia zen. Polega ona na głębokiej medytacji i odkrywaniu własnych myśli oraz emocji. Jednym z najsłynniejszych ośrodków buddyzmu zen jest świątynia Eihei-ji, leżąca na przedmieściach miasta Fukui. Jej historia sięga I poł. XIII w. i do dziś kształci się w niej wielu mnichów, zachowując wielowiekową tradycję. Atmosfera miejsca, rytuały jakim poddają się mnisi i ich wewnętrzna harmonia i spokój sprawiający wrażenie, jakby nie dostrzegali zewnętrznego świata i turystów, wyzwala potok doznań zmysłowych.

Góra Fuji – moc porannego słońca

Najwyższa góra Japonii ma w japońskiej tradycji wyjątkowe znaczenie. Buddyzm i szintoizm upatrują w niej siedziby bogini wulkanów Konohanasakuya-hime, a wspinaczka na szczyt Fuji uważana jest za duchową podróż, oczyszczającą ciało i umysł. Szczególnie ważne dla Japończyków są wycieczki na wschód słońca na Górze Fuji, czyli goraiko, symbolizujące nowy początek. Stare japońskie przysłowie mówi „wczesne wstawanie daje trzy mon zysku” (mon – średniowieczne pieniądze w Japonii) i rzeczywiście, od dawien dawna dzień zaczynano tu bardzo wcześnie, od porannego powitania ohayo.

Już w VII w. książę Shotoku, list do cesarza Chin podpisał „Od władcy kraju wschodzącego słońca”. Dziś nie tylko rybacy i rolnicy pracujący na polach ryżu, wstają skoro świt. Trening zawodników sumo rozpoczyna się zawsze przed śniadaniem, pracownicy korporacji swoje zadania zaczynają skoro świt, a w parkach można spotkać grupy seniorów, z radością wymachujących rękami podczas porannych ćwiczeń taiso. Magia porannego słońca doskonale wpisuje się w filozofię ikigai i jej trzeci filar: harmonię i trwanie. Nawet flaga Japonii, symbol tożsamości narodu, przedstawia wyobrażenie kuli wschodzącego słońca.

Okinawa – kolebka ikigaki

Okinawa, to największa wyspa w subtropikalnym archipelagu Riukiu. Słynie z pięknych plaż, wodospadów, wspaniałej przyrody i raf koralowych oraz długowieczności. Odsetek stulatków jest tam trzykrotnie wyższy niż w innych rejonach świata. Z tego powodu Okinawa trafiła na listę „5 Niebieskich Stref”, czyli miejsc na kuli ziemskiej, w których ludzie żyją najdłużej. Opracował ją Dan Buettner, badacz związany z National Geographic. Na listę trafiły: Okinawa w Japonii, włoska wyspa Sardynia i grecka Ikaria, półwysep Nicoya w Kostaryce oraz kalifornijska Loma Linda. Według naukowców, na fenomen długowieczności w tych miejscach, wpłynęły: niski poziom stresu, regularny ruch, dieta roślinna oraz… silne poczucie celu życia. Mieszkańcy Okinawy, z pewnością do tej listy dodaliby jeszcze poczucie wspólnoty.

Nie trzeba koniecznie jechać na Okinawę, choć warto ją odwiedzić dla jej piękna, aby poczuć istotę ikigai. Rozglądając się uważnie i znając jej podstawy, dostrzeżecie ikigai we wnętrzach małych warsztatów w Kioto, czy Kanazawie, świątyniach zen i w ludziach wspólnie ćwiczących o poranku. Swojego ikigai nie odnajdziecie podczas jednej podróży. To proces stopniowy i może trwać latami. Ale warto zacząć…od małych rzeczy i codziennie zadawać sobie jedno pytanie: Czy dzisiaj jestem lepszy niż byłem wczoraj?

A wracając, do naszego poczciwego żuka gnojnika, to warto wspomnieć, że w starożytnym Egipcie, był symbolem nowego życia, a wizerunek skarabeusza noszono jako amulet przynoszący właśnie… szczęście.

  • 3

    Magdalena Jarocka

    Redaktorka

    Redaktorka, podróżniczka, przewodniczka, mól książkowy i pożeracz słodyczy. 

Odkryj inspirujące wyprawy

Polecane wyprawy

Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.

Zobacz wszystkie