Icon of the Seas ma 365 m długości. Jego tonaż (pojemność rejestrowa) to 248,663 GT. Obsługuje go załoga licząca 2,350 osób. Ma 2,805 kabin, w których może pomieścić 7600 pasażerów. Napędzają go 3 silniki diesla, każdy o mocy 27,000 KM. Na 20 pokładach, oprócz kajut, znajdziemy 7 basenów ze gigantycznymi zjeżdżalniami, sztucznymi wodospadami i falami do surfingu, 28 restauracji, 19 barów, 6 placów zabaw dla dzieci, teatr, sale kinowe, kasyno, sale konferencyjne, fitness center, bieżnię do biegania, pole do mini golfa, ścianę wspinaczkową, escape room, spa a nawet lodowisko. Oraz niezliczoną liczbę sklepów i tarasów słonecznych, rzecz jasna. Zwodowany został w 2024 roku a butelkę szampana rozbijał o jego burtę sam Lionel Messi. Icon of the Seas to tylko jedna z siedmiu jednostek, które należą do operatora Royal Caribbean International oferującego rejsy wycieczkowe. Pozostałe są tylko niewiele mniejsze. Dla porównania, słynny Titanic miał 269 m długości i tonaż raptem 46,329 GT.
Spis treści:
Ile statków wycieczkowych pływa po świecie?
Po morzach i oceanach świata pływa dziś 61 statków wycieczkowych o wyporności powyżej 140,000 GT i długości ponad 300 m. Liczba mniejszych jednostek to około 300. Ale rynek rośnie. Według Cruise Market Watch do końca 2025 po świecie będzie pływać 370 wycieczkowców gotowych przyjąć na pokład łącznie 704,200 pasażerów. Większość statków wycieczkowych pływa w rejonie Karaibów oraz Morza Śródziemnego. Ale można je znaleźć również u wybrzeży Alaski, Norwegii, południowo-wschodniej Azji, południowej Ameryki, na wodach południowego Pacyfiku a także coraz częściej na Morzu Bałtyckim.
Rejsy wycieczkowe mają bardzo różna długość. Na pokład wycieczkowca można wsiąść na kilka lub kilkanaście dni. Można również ruszyć dookoła świata spędzając na pokładzie pół roku. Rejsy wycieczkowe z oczywistych względów mają formułę all-inclusive. Statek wycieczkowy to pływające miasto z pełnym wyżywieniem i pełnym zakresem usług. To oczywiście dlatego, że podczas rejsu większość czasu pasażerowie spędzają na morzu. W zależności od trasy, co drugi dzień, lub co kilka dni statek wpływa na kilka godzin do portu, często w stosunkowo niewielkich miejscowościach. Wtedy pasażerowie mogą zejść na ląd, zrobić rundę po atrakcjach danego miejsca i wrócić po południu na pokład.
Mogłoby się wydawać, że rejs na pokładzie wycieczkowca nie jest niczym złym. Niestety, jest dokładnie odwrotnie.

Ile paliwa spala statek wycieczkowy?
Siostrzana jednostka Icon of the Seas, The Harmony jest krótsza raptem o kilka metrów. Każdy z jej dwóch gigantycznych silników zajmujących cztery pokłady, spala 5212 litrów paliwa na godzinę. Statek spala zatem około 250,000 litrów paliwa każdego dnia. Co istotne, nie jest to zwykły diesel, choć i to było by wystarczająco przerażające. Silniki statków zasilane są tak zwanym ciężkim olejem opałowym (HFO), potocznie zwanym mazutem. To gęsta oleista ciecz będąca pozostałością po destylacji niskogatunkowej ropy naftowej. Mazut jest tańszy o około 30-35% od oleju napędowego i znacznie bardziej toksyczny. Zawartość związków siarki jest średnio 3,500 razy wyższa niż w przypadku drogowego diesla. Niestety, wymagania dotyczące emisji dwutlenku siarki (SO2), tlenków azotu (NOx), pyłów zawieszonych oraz sadzy dla statków zawsze były i są nadal symboliczne.
Ktoś mógłby powiedzieć, że statek wycieczkowy spala paliwo jedynie na morzu. Marne to jednak pocieszenie i przede wszystkim nieprawdziwe. Silniki wycieczkowca służą nie tylko do napędu. Generują również prąd. Zatem tłoki gigantycznych diesli pracują non-stop. Również wtedy gdy wycieczkowiec zawija na kilka godzin do portu. Teoretycznie stojąc w porcie silniki powinny zostać przełączone na „czystsze” paliwo o niższej zawartości siarki lub stosować technologie pozwalające zredukować emisje. To jednak wiąże się z kosztami a „czystsze” paliwo okrętowe i tak jest dalekie jakością do zwykłego diesla, który wlewamy do aut. W praktyce zatem załogi statków tego nie robią a władze portów nie bardzo mają możliwość wyegzekwowania prawa.

Statek wycieczkowy a samochód
Niemiecka organizacja środowiskowa Nabu, która od lat prowadzi kampanie przeciwko wycieczkowcom, szacuje, że duży statek wycieczkowy emituje około 5 ton związków azotu i około 0,5 tony pyłów każdego dnia. Jeden wycieczkowiec emituje tyle CO2 co 83,678 współczesnych samochodów i tyle związków azotu co 421,153 aut (zakładając pokonanie tego samego dystansu). Emisja pyłu odpowiada około 1,000,000 aut a emisja związków siarki… 376,000,000 aut!
Pokażmy to inaczej. W Barcelonie, jednym z miast gdzie ruch wycieczkowców jest najbardziej intensywny, emisje związków siarki z wycieczkowców są pięciokrotnie wyższe niż te ze wszystkich samochodów. W Palma de Mallorca – dziewięciokrotnie wyższe. Wenecja notuje dwudziestokrotnie wyższe. A w niewielkiej Civitavecchia – aż pięćdziesiąt pięć razy wyższe. Paradoksalnie, w niektóych miastach portowych (np. Antwerpia) obowiązują bardzo restrykcyjne normy dotyczące emisji drogowych, często także zielone strefy w centrach lub rejony w całości wyłączone z ruchu drogowego. Nie obowiązują jednak żadne przepisy dotyczące statków wycieczkowych. Warto też wspomnieć, że cierpią nie tylko mieszkańcy portów ale także sami pasażerowie wycieczkowców. Na tylnych pokładach, gdzie kumulują się spaliny, nawet podczas rejsu, jakość powietrza jest porównywalna z powietrzem w centrach najbardziej zanieczyszczonych miast takich jak Pekin czy Santiago.
Szacuje się, że w samej Europie emisje z wycieczkowców przyczyniają się do śmierci około 50,000 ludzi rocznie (dane za The Guardian).

Czy rynek rejsów wycieczkowych rośnie?
Niestety dla wielu osób taka forma wypoczynku jest nadal atrakcyjna. To dlatego, że ceny są bardzo przystępne. Dziesięciodniowy rejs all-inclusive po Morzy Śródziemnym można kupić już za około 1000 Euro, dwadzieścia dni na Karaibach – 2000 Euro. Rynek rejsów wycieczkowych rośnie z roku na roku. Według Cruise Market Watch w 2000 roku wycieczkowce gościły łącznie 7,214,000 pasażerów. Dziesięć lat później już 18,421,000 pasażerów. Rynek, jak całą turystyka, przeżył spory kryzys w czasach pandemii ale błyskawicznie się odrodził.
W 2024 roku z usług operatorów statków wycieczkowych skorzystało aż 32,090,300 pasażerów na całym świecie a w 2025 roku oddanych do użytku zostanie 15 nowych gigantycznych wycieczkowców. Wartość światowego rynku turystyki rejsowej szacowano na 5,18 mld USD w 2024 r., a przewiduje się, że wzrośnie z 5,47 mld USD w 2025 r. do około 8,99 mld USD w 2034 r. Każdego roku do Barcelony, która notuje najwyższy ruch statków wycieczkowych w Europie, wpływa ponad 800 takich jednostek przywożąc 3,600,000 turystów.
Mogłoby się wydawać, że tak duży napływ turystów może być korzystny dla gospodarki portów, zwłaszcza tych mniejszych. Nic z tego. Pasażerowie opuszczają pokład raptem na kilka godzin. Nie korzystają hoteli ani pensjonatów. Rzadko kiedy idą do restauracji, bo na wycieczkowcu mają pełne wyżywienie. Najczęściej zostawiają pieniądze w kawiarniach i sklepach z pamiątkami. Zyski te jednak zbilansowane z kosztami społecznymi, zdrowotnymi, środowiskowymi są zupełnie nieproporcjonalne. Czy coś jeszcze zostaje takiej wizycie? Owszem – oprócz zanieczyszczenia również tony śmieci, które statki wycieczkowe rozładowują w portach.

Jak wycieczkowce pozbywają się śmieci?
Wyobraźmy sobie ile odpadów może produkować pływające luksusowe miasto z 10,000 ludzi na pokładzie. Średniej wielkości statek wycieczkowy produkuje rocznie około 140808 m3 odpadów wszystkich rodzajów. Co się z nimi dzieje? Jak wspomniałem wyżej, odpady stałe, zarówno te segregowane jak i zmieszane, są rozładowywane w portach podczas rejsu. Ale stanowią one jedynie około 8% wszystkich odpadów. Pół biedy jeśli rozładunek takiego towaru ma miejsce w wysoko rozwiniętym kraju – wtedy można założyć, że śmieci są odpowiednio segregowane i recyklingowane lub utylizowane. Kłopot w tym, że spora część floty wycieczkowców pływa w takich miejscach jak Karaiby. Tu trudno liczyć na to, że odpady zostaną odpowiednio zagospodarowane. Najpewniej trafia po prostu na wysypisko lub zostaną spalone. Czytaj: problem zostanie przerzucony na lokalną, zazwyczaj ubogą, społeczność.
Odpady płynne – ścieki (czarna woda), szara woda (z pryszniców, umywalek itp.) i tzw. oleista woda zęzowa są oczyszczane na pokładzie i… odprowadzane są wprost do morza. Owszem, musi się to odbywać w zgodzie ze szczegółowymi przepisami a na statkach funkcjonują oczyszczalnie, ale jednak tony ścieków trafiają wprost do wody. Co więcej, pośrodku oceanu trudno egzekwować przepisy i kontrolować co naprawdę trafia do wody. A trafia dużo – mniej więcej 90% wszystkich odpadów produkowanych na statku. Wyobraźmy sobie chociaż ile toalet musi być na wycieczkowcu, którym podróżuje 7,000 pasażerów. A do morza odprowadza się także resztki żywności. Na wycieczkowcu marnuje się mniej więcej 30% jedzenia. Zmielone i zmieszane z wodą trafia do oceanu (nie wierzycie? wystarczy wpisać w youtube). Można by powiedzieć – świetne pożywienie dla ryb! Ani trochę. Rzadko które gatunki morskie są w stanie zjeść resztki z wykwintnego menu pasażerów wycieczkowca.
A co się dzieje z odpadami, które nie nadają się ani do rozładunku ani do odprowadzenia do wody? Są palone na pokładach statków. Trafiają do atmosfery. I do płuc pasażerów.
Jak statki wycieczkowe niszą ekosystemy? Pasażerowie na gapę.
Każdy statek (nie tylko wycieczkowy) posiada zbiorniki balastowe. Służą one do stabilizowania jednostki, zwłaszcza podczas załadunku i rozładunku towaru i pasażerów. Balastem jest oczywiście woda morska. W praktyce zbiorniki są napełniane w jednym miejscu a opróżniane w innym, często odległym o setki a nawet tysiące kilometrów. Wraz z wodą do zbiorników trafia cały zestaw morskich organizmów: ryby, wodorosty, drobnoustroje. Rodzime gatunki jednego ekosystemu stają się gatunkami inwazyjnymi w innym, tam gdzie zbiorniki zostaną opróżnione. Popularnym przykładem są gatunki małż, algi oraz karpie azjatyckie. Przetransportowane do innych środowisk niszczą lokalne ekosystemy, przyczyniają się do ginięcia miejscowych gatunków.
W zbiornikach balastowych podróżują również zwykłe zanieczyszczenia. Woda zaciągana w dużym porcie zawiera metale ciężkie, substancje oleiste a także bakterie i wirusy. Spuszczona w małym porcie na egzotycznej wyspie przyczyni się do niszczenia środowiska. Jak duże są zbiorniki balastowe wycieczkowca? Otóż największe mogą pomieścić nawet 10,000,000 litrów wody.

Bunt na pokładzie. A dokładnie – w porcie
Chętnych na rejsy wycieczkowe nie brakuje i jest ich niestety coraz więcej. Są jednak również dobre wiadomości. Protesty lokalnej ludności sprawiają, że kolejne miasta portowe wprowadzają ograniczenia w ruchu wycieczkowców. Władze Wenecji zakazały wpływania do historycznego centrum jednostkom o pojemności przekraczającej 25,000 ton. Gigantyczne wycieczkowce nie tylko psuły widoki ale również niszczyły fundamenty Kanale Giudecca i doprowadzały do kolizji z mniejszymi jednostkami. Przyjmowania wycieczkowców powyżej 900 pasażerów odmówił port w Villefranche-sur-Mer nieopodal Nicei.
Islandia wprowadziła specjalną opłatę portową dla wycieczkowców, podobne rozwiązania rozważa Norwegia oraz greckie wyspy Santorini i Mykonos. Amsterdam ograniczył liczbę wpływających jednostek wycieczkowych do stu rocznie, Palma de Mallorca do trzech dziennie (z czego tylko jedna powyżej 5000 pasażerów), Dubrovnik do dwóch dziennie. Protesty przeciw wycieczkowcom trwają w innych europejskich miastach, między innymi w Walencji i Marsylii. Trzeba jednak pamiętać, że statki wycieczkowe korzystają z około 2,500 portów na całym świecie, a spora część z nich znajduje się w krajach ubogich, które nie chcą i nie mogą przeciwstawić się potężnym morskim korporacjom (dane za Telegraph.co.uk).
Na niektórych akwenach wprowadza się również ograniczenia emisji związków siarki. Strefy SECA obowiązują między innymi na Bałtyku i Morzu Północnym. Ale nawet te najbardziej restrykcyjne strefy dopuszczają emisje 100 razy wyższe niż w standardach obowiązujących na naszych drogach.
W 2024 roku weszła w życie konwencja o zarządzaniu wodami balastowymi. Niestety wśród sygnatariuszy nie ma tak kluczowych państw jak USA, Wielkiej Brytanii czy Włoch. Żegluga nie podlega wielu międzynarodowym porozumieniom, takim jak Protokół z Kioto z 1997 r. i Porozumienie paryskie z 2015 r. Statki są również wyłączone z wielu krajowych przepisów, ponieważ przemieszczają się między krajami, często przez wody międzynarodowe. Te aspekty utrudniają prawnie przypisanie odpowiedzialności konkretnemu organowi rządowemu, a w praktyce utrudniają monitorowanie emisji i egzekwowanie sankcji w przypadku naruszeń.
By zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza w portach Komisja Europejska nakazała wszystkim portom w Unii Europejskiej udostępnienie energii lądowej do 2025 r. tak by wycieczkowce mogły zatrzymać silniki diesla. Kłopot w tym, że wymaga to ogromnych inwestycji, bo mało który port jest w stanie pokryć zapotrzebowanie na prąd tak gigantycznych jednostek. Poza tym, rozporządzenie ma istotną lukę i zwalnia porty z tego obowiązku gdy koszty przewyższą korzyści dla środowiska.
Podsumowując – płynąć czy nie płynąć w rejs wycieczkowcem? Zdecydowanie NIE! Rejsy wycieczkowe są zaprzeczeniem współczesnego modelu odpowiedzialnej, zrównoważonej turystyki.
Polecane wyprawy
Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.