Mój synek ma taką ulubioną bajkę z serii Pan Kuleczka Wojciecha Widłaka, w której tytułowy bohater zabiera swoich podopiecznych – kaczkę Katastrofę, psa Pypcia oraz muchę Bzyk-Bzyk – na wakacje. Oboje uwielbiamy rozmowę otwierającą tą opowieść:
– Nóż! – wołała Katastrofa. – Albo lepiej komplet noży, bo jeden może się złamać.
– Plaster z opatrunkiem – powiedział Pypeć – bo nożem można się skaleczyć. A kompletem tym bardziej.
– Serwetę! – Katastrofa już ściągała ze stołu ich ulubioną, żółtopomarańczową. – Tam na pewno nie będzie takiej ładnej!
– A skąd wiesz, że tam będzie stół? – zapytał Pypeć.
– Stół – zdziwiła się Katastrofa. – Stoły są wszędzie! A taka piękna serweta jest tylko u nas! Chociaż… Może masz rację. Stół też weźmiemy.
a potem:
Nauszniki i rękawiczki („Bo może się ochłodzić!”), gry („Żebyśmy się nie nudzili”), cztery piłki („Każdy będzie mógł grać swoją, nawet Bzyk-Bzyk”), trzepaczka do piany („Jakby nas naszłą ochota, to zrobimy sobie bezy”), aparat do nurkowania („A skąd wiadomo, że w pobliżu leśniczówki nie ma żadnego morza?”), tęczowy komplet zwojów krepiny („No przecież do dekoracji, gdybyśmy urządzali bal”), pół biblioteczki („Do czytania na dobranoc”).
Przypomina Wam to coś?
Spis treści:
Light&fast
Niby wszyscy wiemy, że lepiej mieć lżejszy bagaż niż cięższy. Niby sprawa oczywista – lepiej dźwigać mniej niż więcej. I niby zdroworozsądkowo każdy z nas przyzna, że dodatkowe kilogramy to nie tylko niewygoda ale również ograniczenie w poznawaniu i doświadczaniu świata. W praktyce jednak zazwyczaj kończy się tak samo: walizka 20kg, plecak 10kg, do tego torba na ramię wypchana po brzegi, nerka pękająca w szwach i jeszcze reklamówka ze strefy duty free a pod pachą laptop i kurtka na wszelki wypadek. A potem udręka. Na koniec wyjazdu zaś zawsze ta sama konstatacja: po co ja to wszystko wziąłem? Większości rzeczy nawet nie wyjąłem z walizki!
Znacie te wewnętrzne dialogi? „Przecież co za różnica, to jest tylko odrobinę cięższe”. „Wezmę, przecież to nie waży aż tak dużo!” „Zapasowe, a co jak pierwsze się popsują?” Kłopot w tym, że te niewinne gramy sumują się w kilogramy i nagle naszą walizkę lub plecak z trudem można oderwać od podłogi. Zatem kluczem do lekkiego bagażu jest… uważność, krytyczne myślenie i odrzucenie podróżniczych lęków. Poniżej przedstawiamy Wam kilka zasad light@fast.

Nieznośna lekkość bytu
- Podstawa: nie pakuj się na ostatnią chwilę! Wtedy panuje chaos i stres. Z pewnością weźmiesz rzeczy, których nie potrzebujesz. I zostawisz w szafie te, które powinny trafić do plecaka.
- Zrób listę potrzebnych rzeczy. Podejdź do niej krytycznie. Z pewnością najpierw będzie ona dosyć długa. Ale gdy zaczniesz ją analizować idę o zakład, że szereg pozycji wykreślisz.
- Dostosuj zawartość plecaka do rejonu, do którego się udajesz. Nie ma sensu brać repelentu na komary jeśli jedziesz zimą do Finlandii. Zimowa czapka raczej nie przyda się w Kostaryce. Śpiwór na -10 (ale przecież niewiele waży?) nie będzie potrzebny w Tajlandii.
- Dostosuj listę rzeczy również do charakteru wyjazdu. Jeśli jedziesz w rejony „cywilizowane”, zurbanizowane to nie musisz brać takiego samego wyposażenia jak na samotną wyprawę przez las równikowy. Menażki i czołówka raczej nie przydadzą się na all-inclusive.
A teraz trochę stricte praktycznych porad:
- Szukaj rzeczy light&fast, zwracaj uwagę na ciężar rzeczy które wybierasz. Dla przykładu: plecak wyprawowy o pojemności 50l z pełnym stelażem może ważyć 2,5kg. Ultralekki plecak o tej samej pojemności waży 0,5kg. Podobne różnice znajdziemy w innych elementach wyposażenia, odzieży, obuwia. Gramy sumują się w kilogramy!
- Rozważ pojemność bagażu – może wcale nie potrzebujesz aż tak dużego plecaka? Może lepiej wziąć mniejszą walizkę? Nie ma co wozić powietrza.
- Odzież. Bawełniane koszule i spodnie (jeansy!) zostaw w domu. Bawełna jest ciężka do tego w podróży zupełnie niepraktyczna. Postaw na odzież z materiałów syntetycznych lub merino. Oprócz wagi mają one jeszcze jedną zaletę – wolniej się brudzą, nie chłoną nieprzyjemnych zapachów i szybko schną a to oznacza, że zamiast pięciu podkoszulków możesz wziąć dwa. W domu zostaw również swetry. Zamiast nich weź odzież z naturalnym lub syntetycznym puchem. Przelicz ilość dni wyjazdu i dobierz do nich ilość odzieży. I pamiętaj, że ubrania można prać podczas wyjazdu! Jadąc na turystyczny wyjazd nie potrzebujesz ciężkiego wyprawowego gore-texa. Jeśli obawiasz się deszczu weź ultralekką kurtkę przeciwdeszczową, którą zmieścisz w kieszeni.
- Obuwie. Czy pakując walizkę towarzyszy wam taka myśl: wezmę jeszcze jedną parę, a co jeśli odpadnie mi podeszwa? Mi zawsze. Chociaż w praktyce nigdy mi nie odpadła. Dlatego zazwyczaj jedne buty w zupełności wystarczają. Wyjątkiem są oczywiście wyjazdy trekkingowe gdzie wyższe obuwie może być niezbędne. Ale i tu warto zachować rozsądek. Jeśli wybieramy się na lekki hiking nie musimy brać ciężkich butów z twardą podeszwą.
- Ręcznik szybkoschnący waży znacznie mniej niż bawełniany.
- W domu zostawiamy wszelka biżuterię, grube portfele i złote zegarki.
- Rzadko kiedy warto brać rzeczy „na zapas”. Gdy spełni się najczarniejszy scenariusz i podrą ci się spodnie to można po prostu kupić nowe na miejscu.
- Woreczki kompresyjne to świetny sposób by zaoszczędzić miejsce w walizce i utrzymać porządek.
- Najwięcej ciężkiego sprzętu trzeba zabrać jadąc na wyjazd trekkingowy. Ale pamiętaj, że właśnie podczas takiego wyjazdu każdy gram jest podwójnie ciężki. Namiot – tylko z aluminiowymi masztami, może wystarczy bez tropiku? Menażki – znów tylko aluminium, może wystarczy jedna? Sztućce – zazwyczaj wszystko można zjeść łyżką.
- Jedziesz we dwoje? Ustalcie co kto bierze. Nie ma sensu brać dwóch apteczek.
- Książki – wiadomo, literatura w podróży to rzecz niezbędna. Ale papier jest ciężki. Lepiej wziąć czytnik elektroniczny (wiem, wiem ja też wolę papier).
- Zapasy jedzenia. Jeśli nie jedziesz w samotną wyprawę z dala od cywilizacji to naprawdę nie ma sensu brać zapasów. Jeśli martwisz się, że po drodze nie będzie można nic kupić to weź rzeczy lekkie i energetyczne: suszone owoce, liofilizaty.
- Kosmetyki. Doprawdy nie trzeba brać żelu do kąpieli, szamponu, odżywki i balsamu do ciała. Przez kilka dni wystarczy nam po prostu mydło.
- A potem i tak najwięcej waży plecak ze sprzętem fotograficznym! Ale tu również można poszukać wagowych oszczędności. Możne nie trzeba brać wszystkich obiektywów? Może tym razem lepiej wziąć aparat kompaktowy?
Co jest naprawdę ważne?
Wspólnymi siłami odgarnęli drogę do stołu i odnaleźli krzesła. Potem siedzieli dość długo i rozmawiali o tym, co jest ważne i co naprawdę warto zabrać ze sobą. A jeszcze potem zaczęli wybierać te naprawdę ważne rzeczy spośród zgromadzonych w pokoju, a te mniej ważne odnosić na miejsce. Poszło im bardzo dobrze. Mucha Bzyk-Bzyk zauważyła przy tym, że można być kimś zupełnie malutkim i bardzo ważnym. Kaczka Katastrofa – że naprawdę ważnych rzeczy jest o wiele mniej niż nieważnych. A pies Pypeć – że niektórych ważnych rzeczy nie da się zapakować. Bo jak spakować na przykład rozmowę przy stole? (Wojciech Widłak, Pan Kuleczka, Dom; Media Rodzina 2008)
Podobne artykuły
Polecane wyprawy
Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.