Pierwszy Świat był mały i znajdował się na wyspie pośrodku czterech mórz. Mieszkały w nim kojoty, istoty mgły, ludzie-owady i nietoperze. Tu Kobieta i Mężczyzna spotkali się po raz pierwszy. Pewnego dnia wszystkie istoty zaczęły ze sobą walczyć, a potem uciekły przez otwór na wschodzie. W Drugim Świecie mieszkały zwierzęta o szarym futrze i niebieskie jaskółki. Istoty z Pierwszego Świata nie znały tutejszych zwyczajów, obraziły Wodza Jaskółek i musiały go opuścić. Trzeci Świat miał rzeki i Święte Góry, ale nadal nie było w nim słońca. Gdy rzeki wezbrały, wielka powódź zmusiła wszystkich do ucieczki do Czwartego Świata. Był on pokryty wodą, w której żyli źli bogowie. To tu narodziła się śmierć, ale też Słońce, Księżyc, pory roku i gwiazdy.
Spis treści:
Mitologia Indian Ameryki Północnej
Te wszystkie rzeczy działy się w czasach zanim powstała Ziemia i nie istniał jeszcze fizyczny wymiar rzeczy. Diné Bahane to legenda o stworzeniu świata ludu Navajo. W Ameryce Północnej obecnie żyje aż 574 grup rdzennych Amerykanów i niemal każda z nich ma swóje bogactwo opowieści. Dla Czejenów indiański świat zaczął się na skorupie żółwia, a dla północno-amerykańskich arktycznych plemion na grzbiecie wieloryba. Niemal we wszystkich podaniach ważną rolę odgrywały zwierzęta – starsi bracia, o wielkiej mocy.
Zwierzętom przypisuje się także sprowadzenie Słońca na ziemskie niebo. Jedna z historii opowiada o dzięciole czerwonym, który opracował plan solarnej misji. Jego zespół do zadań specjalnych zasilili: opos, myszołów i pajęczyca. Zwierzęta po kolei wyruszały na drugą stronę świata, aby przynieść trochę jasności. I jak myślicie, komu się udało? Wygrała kobieca intuicja. Dzięki sprytowi pajęczycy świat rozświetlił się słonecznymi promieniami. Zwierzęta były podporą człowieka i podstawą jego przetrwania. I to zarówno w sferze mitów, jak i w rzeczywistości. Dlatego też, wszystkie plemiona indiańskie od zawsze odnosiły się do nich z ogromną czcią, nawet w chwili, gdy podczas polowania odbierali im życie.
Skąd wzięli się Indianie Ameryki Północnej?
Według naukowców ich przodkowie zasiedlili amerykański kontynent już w okresie ostatniej epoki lodowcowej, przechodząc z Syberii przez lodowy most w okolicach Cieśniny Beringa. A co mówi o tym indiańska tradycja? Indianie Hopi opowiedzą Wam, że ludzie nie przyszli na świat doskonali, tak jak zwierzęta. Początkowo zasiedlali głębiny oceanów lub żyli głęboko pod ziemią. Cały czas prowadzili wojny i nieustannie się kłócili. Świat czuł bijącą od nich złą energię i zaczął się kurczyć. Przerażeni ludzie musieli szybko opuścić podziemny świat. Na powierzchnię ziemi wydostali się przez niewielki otwór, a w ucieczce pomógł im… świerszcz. Motyw wydostania się człowieka z otchłani przewija się w licznych indiańskich mitach, a wiele plemion potrafi wskazać na mapie Stanów Zjednoczonych konkretne miejsca, w których to się wydarzyło.
Nie jest już dla nikogo nowością, że słowo „Indianin” to wynik błędu Krzysztofa Kolumba, który dopłynąwszy w 1492 do nieznanej ziemi, był przekonany, że odkrył drogę do Indii. Mimo pomyłki, nazwa przyjęła się i szybko stała się synonimem pogardy i określeniem ludzi niższej kategorii. Dziś termin „Indianin” budzi sporo kontrowersji, szczególnie w odniesieniu do społeczności Ameryki Południowej, które odbierają go jako obraźliwy. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oficjalnie występuje w nazwach rezerwatów i organizacji, w tym rządowej Bureau of Indian Affairs, używają go również rdzenni Amerykanie. Coraz powszechniej jednak dla określenia autochtonów używa się Native Americans (Pierwsi Amerykanie) w USA oraz First Nations (Pierwsze Narody) w Kanadzie.
Myśliwi – polowanie z szacunkiem
Jedna z pierwszych scen w filmie „Ostatni Mohikanin” ukazuje myśliwych, którzy po zabiciu jelenia przepraszają go za jego śmierć i dziękują za ofiarę, którą złożył dla człowieka. Dla rdzennej ludności Ameryki polowania były podstawą egzystencji, ale z darów natury zawsze korzystali w sposób zrównoważony. Myśliwi z Zatoki Hudsona kontrolowali pogłowie zwierzyny, Odżibwejowie dbali o swoje łowiska, szczególną ochroną otaczało też orły, których pióra były tak ważne dla obrzędów. Wierzono, że brak szacunku dla natury może rozgniewać duchy przyrody i w rezultacie przynieść głód. Nieodłącznym elementem polowań były rytuały, które miały na celu zwabienie zwierzyny. Indianie z Wielkich Równin wykonywali Taniec Niedźwiedzia ku pomyślności łowów, a Siuksowie i Czejeni Taniec Bizonów. Kości upolowanych zwierząt umieszczano na specjalnych platformach lub wieszano na drzewach, aby ochronić je przed kojotami. Noszenie pazura niedźwiedzia przez myśliwego było nie tylko dowodem jego umiejętności, ale także okazywanego szacunku dla ducha zwierzęcia.
Święte miejsca Indian Ameryki Północnej
Dla Indian Tewa świętym miejscem i początkiem plemienia jest jezioro Sandy Place u podnóża gór Sangre de Cristo. Tewa wyobrażają sobie, że zanim ludzie wydostali się z głębin, otaczały ich opiekuńcze duchy związane z deszczem, wiatrem czy grzmotami. W kosmologii rdzennych Amerykanów duchy są zresztą wszechobecne i kierują przepływem energii we wszechświecie. Najważniejsze z nich mają swoje siedziby na szczytach gór. Indianie wierzą, że każdy element natury ma swojego ducha. Nie inaczej jest z krajobrazem. Fantazyjnie ukształtowane skały w Arizonie czy Utah szczególnie pobudzały wyobraźnię tubylczych ludów i wiele z nich zostało uznanych za święte. W Wyoming jest skała, zwana Diabelską, która wyrosła z ziemi, aby uchronić siedem sióstr przed niedźwiedziem grizzly. Siostry uciekły z jej wierzchołka wprost do nieba, a na skałach podobno wciąż można odnaleźć ślady pazurów niedźwiedzia.
Święte Góry znajdziemy także w kulturze Indian Navajo. Blanco Peak w Alamosa powstała, aby dać ludziom jasność umysłu, Mount Taylor to góra nieba i życia, San Francisco Peak utkana z czarnych chmur przynosi opady, a Hesperus Mountain nosi w swoim wnętrzu nasiona wszystkich roślin. Navajo wierzą, że stworzył je pierwszy mężczyzna, który wyszedł na powierzchnię ziemi przez sipapu.
Taos Pueblo i Kanion Kolorado – na szlaku UNESCO
Czym jest sipapu (sipapuni)? To symboliczne przejście pomiędzy światem zmarłych, a światem rzeczywistym i miejsce „narodzin” plemion. W Taos Pueblo – osadzie z XIII w i modelowym przykładzie architektury Indian Taos, zachowała się podziemna sala obrzędowa tzw. kiva, w której zbierała się starszyzna i odprawiano najważniejsze rytuały. W jej podłodze wydrążono niszę na pamiątkę mitycznego otworu, przez które ludzie wyszli spod powierzchni ziemi.
Dla ludu Hopi takim miejscem urodzenia plemienia jest Wielki Kanion Kolorado. W różnych porach dnia słońce maluje jego skały na niebiesko i fioletowo, żółto, rdzawo i purpurowo. Gra światła sprawia, że krajobraz Grand Kanionu wydaje się zupełnie odrealniony. W głębi kanionu, u zbiegu rzek Kolorado i Małego Kolorado znajduje się sipapuni – pępek świata ludu Hopi. Jego członkowie wierzą, że po śmierci dusze wracają tu, aby przedostać się z powrotem do podziemnego świata, na następnie wędrują nad kanionem pod postacią chmur.
Panteon indiańskich bogów.
„Wielki Duch jest we wszystkich rzeczach; jest w powietrzu, którym oddychamy. Wielki Duch jest naszym Ojcem, ale Ziemia jest naszą Matką”
Indiański świat zamieszkują złe i dobre duchy. Każdy z nich ma określone zadanie do wykonania. Opiekują się wszystkimi elementami przyrody – zwierzętami, roślinami, skałami, ciałami kosmicznymi i oczywiście ludźmi. Odpowiadają za ciągły proces tworzenia, przynoszą deszcz i suszę. Mogą wpływać na harmonię we wszechświecie lub jej brak. Ojciec Kruk czczony jest szczególnie na Alasce, Ptak Grzmotu często stawiany w hierarchii zaraz po Wielkim Duchu, Matka Kukurydza to główna bogini dla społeczności rolniczych. np. u Pueblo, a dzięki Kobiecie Morze głębiny są pełne ryb.
Najważniejszym z nich jest jednak Wielki Duch. Przybiera on różne imiona – Wakan Tanka, Manitu, Napi, a czasem nazywa się go po prostu Starym Człowiekiem. To transcendentna energia, która przenika wszystko. I to on rozpoczął proces stworzenia. Następnie swoje dzieło przekazał w ręce Ojca Niebo i Matki Ziemi, opiekunki wszystkich istot. Wiatr jest jej oddechem, skały kośćmi, rośliny włosami, gleba ciałem, a wszystko połączone jest wspólną „pępowiną”, jedno wpływa na drugie i bez siebie nie istnieją.
Szamani, uzdrowiciele i wizje wśród Indian Ameryki Północnej
Starszyzna plemienna od zawsze przekazywała opowieści o bóstwach kolejnym pokoleniom i sposoby, jak z nimi postępować. Opowieści te z jednej strony były pełne magii i niedopowiedzeń, z drugiej głęboko osadzone w indiańskiej codzienności. Najważniejszą zasadą była i jest odpowiedzialność za przyrodę i harmonię pomiędzy nią, a człowiekiem. Mimo starań, bywało jednak, że coś rozgniewało duchy. Czyjaś wina przepędziła zwierzęta, przyniosła suszę, sprawiła, że w jeziorach zabrakło ryb. Wówczas o pomoc zwracano się do Świętych Mężów, jedynych osób, które miały moc wędrówki pomiędzy światami i dar rozmawiania z bóstwami i przodkami. Szamani w rytuałach wykorzystywali taniec, śpiew, wprowadzali się w trans przy użyciu substancji halucynogennych. Zjawisko szamanizmu szczególnie widoczne jest w kulturze Indian terenów arktycznych. Inuici wierzą, że dusza szamana jest zdolna wędrować po świecie zmarłych, czy zanurkować w głębiny, aby porozmawiać z Kobietą Morza.
W przypadku pozostały rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej bezpieczniej jest mówić o uzdrowicielach, którzy za pomocą ziół i ceremonii leczyli indiańskie ciała i dusze. Choć o te ostatnie Indianie często dbali sami, a uleczenia poszukiwali w wizjach. Vision Quest, jest jedną z najważniejszych praktyk religijnych oraz formą inicjacji młodzieży indiańskiej (np. Apacze, Lakoci). Wizję można osiągnąć w samotności poprzez post, czuwanie, zadawanie sobie bólu i różne formy samohipnozy. Aby jej doświadczyć należy jak najbardziej zbliżyć się do sił naturalnych, udać się na szczyty gór, do źródeł rzek lub w głąb lasu, dotknąć ziemi i poczuć energię, która przenika wszystko. Wizja może przyjść także podczas snu.
Sny które mają znaczenie
Na szczycie Spider Rock w Canyon de Chelly w Arizonie rezyduje Kobieta Pająk – jedno z najważniejszych bóstw ludu Navajo. To dzięki niej powstały łapacze snów. Ich forma w kształcie pajęczyny pozwala wychwycić złe sny. Wizje senne mogą też być dobre. Te o królikach lub antylopach przepowiadają, że śniący zostanie myśliwym, a pojawiające się w snach niedźwiedzie i sowy są symbolem mądrości i mocy. Indiańska kultura traktuje sny jako przedłużenie życia i połączenie ze światem duchów. Wizje senne są traktowane bardzo poważnie i stawiane wyżej niż te doświadczone na jawie.
Sny mogą przepowiadać przyszłość lub instruować jak postąpić podczas walki, transakcji czy polowania, lub przekazywać ważne nauki, szczególnie gdy pojawią się w głowie wodza lub członka starszyzny. Był rok 1799, kiedy wódz Handsome Lake, zapadł w głęboki sen. W tym czasie wódz pił dużo ognistej wody. Jego sen nie był więc „snem sprawiedliwego”, ale raczej efektem zwykłego upojenia. Niemniej jednak, gdy wódz się ocknął, natchniony wizją senną stworzył kodeks moralny, który pozwolił przetrwać Irokezom w zmieniającym się świecie, bez szkody dla ich tożsamości, a jego zasady poparł sam Thomas Jefferson.
Symbole plemienne Indian Ameryki Północnej
Przebłaganiu duchów służyły również talizmany. Każdy szczep indiański miał swoje świętości. Specjalne woreczki zawierające koraliki, pióra, tytoń czy kolby kukurydzy zawieszano w namiocie obrzędowym. Zawiniątka z kawałkiem futra upolowanego zwierzęcia stanowiły osobiste amulety, potrzebne np. w rytuale poszukiwania wizji. Plemię Zuni wywarzało fetysze w kształcie miniaturowych zwierząt. Wykonywano je z turkusu – świętego kamienia ludu Zuni, ale także z jaspisu, koralu oraz kości i rogów zwierząt. Figurki pełniły rolę pośredników pomiędzy ludźmi, a światem duchowym.
Niektóre przedmioty miały szczególne znaczenie dla poszczególnych plemion. Święte strzały – uosobienie męskiej siły odgrywały ważną rolę w kulturze Czejenów, a fajka była jednym z najświętszych obiektów rytualnych dla Siuksów.
Kobieta Biała Bizonica nauczyła ludzi palić fajkę. Nabiła ją tytoniem z kory wierzby, a potem czterokrotnie okrążyła szałas zgodnie z ruchem Wielkiego Słońca. Miało to przedstawiać niekończący się cykl, święty okrąg, drogę życia. Potem włożyła do ogniska kawałek suchego bizoniego łajna i zapaliła nim fajkę. Był to Nigdy Niegasnący Płomień, który przechodził z pokolenia na pokolenie. Wyjaśniła ludziom, że dym z fajki jest żywym oddechem Tunkashila – Nieodgadnionego Praojca.
Jednym z najciekawszych indiańskich przedmiotów rytualnych są drewniane lalki kachina. Przedstawiają postacie z mitologii i obrzędów Indian Pueblo. Indianie Zuni i Hopi, traktują je jak amulety i są dla nich szczególnie ważne. Ale nie tylko dla nich. Zabytkowe laleczki sprzedawane są na kolekcjonerskich aukcjach za setki tysięcy dolarów.
Kraina Wiecznych Łowów
Czy amulety miały też chronić przed śmiercią? Niekoniecznie. Śmierć wydawała się Indianom zupełnie racjonalna. Kraina Wiecznych Łowów, pojawiająca się w powieściach Karola Maya, do której indiańskie dusze udawały się po śmierci, była krainą beztroski. Nie było jednak z niej powrotu. Jedynie wśród Indian żyjących na terenie północnej Kanady powszechna była wiara w reinkarnację. Jeden z mitów Kwakiutlów opowiada o tym, jak zmarli zamienili się w krople krwi, które za sprawą wiatru powpadały do ust kobiet, czyniąc je brzemiennymi. Inuici nowonarodzonym dzieciom nadal nadają imiona przodków, wierząc, że są nowymi wcieleniami zmarłych. O ile kultura Indian Ameryki Północnej, duszę wysyłała do krainy szczęśliwości, o tyle ciało zmarłego skazywała na unicestwienie. Navajowie zwyczajowo porzucali dom po śmierci członka rodziny, a Indianie Mohave nawet go palili. Niektóre rdzenne społeczności poddawały ciało kremacji, inne przed pochówkiem oddzielały mięso od kości. Cmentarzyska zawsze budziły niepokój i omijano je szerokim łukiem.

Krąg czasu i taniec pow-wow
Indianie Ameryki Północnej postrzegają czas jako spiralę, coś co nieustanie się odnawia. Po zimie przecież zawsze następuje wiosna, a każdego czerwca dojrzewają poziomki. Symbolicznymi przedstawieniami są Magiczne Koła Czasu, kamienne konstrukcje służące jako kalendarz oraz do celów ceremonialnych. Najsłynniejsze znajduje się w Bighorn National Forest w Wyoming. Podobne miejsce znajduje się historycznej osadzie Cahokia. Kapłani zbudowali w niej specjalne obserwatorium z drzew cedrowych, aby monitorować przemijający czas. Również Indianie Hopi mieli swoich „obserwatorów nieba”, których zadaniem było przewidywanie zmian w przyrodzie, tak ważnych dla pomyślności plonów i istnienia plemienia.
Kultura Indian Ameryki Północnej stosuje spiralne kręgi w sztuce i rzemiośle. Tipi naśladuje święty krąg kosmosu. Tańce plemienne odbywają się w kole, tancerze przybliżają się do środka i oddalają. Obręcze na ich nogach symbolizują ciała kosmiczne – słońce i księżyc. Okrągłe bębny wybijają rytm bicia serca Matki Ziemi. Sam taniec to odrodzenie. Świetnym tego przykładem i to nie tylko symbolicznym, jest plemienna uroczystość pow-wow. Gdy w XIX wieku, rząd USA zakazał kultywowania tradycyjnych tańców, rdzenne społeczności gromadziły się potajemnie. Również dziś powwow, jest okazją do spotkania społeczności, przekazania tradycji kolejnym pokoleniom i symbolem przetrwania indiańskiej kultury.
(Poznaj sztukę Indian Huichol z środkowego Meksyku)
Bibliografia:
http://taospueblo.com
http://powwows.com
https://www.bia.gov/bia
https://www.nativeamericans.com
http://muzeumindian.pl/_aboutnative/poludniowy_zachod.html
https://www.nps.gov/articles/the-power-of-the-pipe.htm
http://www.zb.eco.pl/bzb/15/hopi.htm
https://www.national-geographic.pl/tag/indianie
https://www.akropolis.edu.pl/czytelnia/215-filozofia-hopi
https://www.polskieradio.pl/23/266/artykul/174021,zamki-obronne-indian-pueblo
Polecane wyprawy
Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.










