Masajowie – dumni wojownicy z afrykańskiej sawanny

3

Magdalena Jarocka

Redaktorka

Redaktorka, podróżniczka, przewodniczka, mól książkowy i pożeracz słodyczy. 

Jak żyją dziś Masajowie w Afryce? Czy wciąż pasą swoje stada na sawannach, piją krew i mieszkają w chatkach z patyków i krowich placków? A może to już historia, a ich wioski to jedynie turystyczna atrakcja? Prawda leży pośrodku. Są tacy, którzy daleko od cywilizacji wciąż praktykują tradycje przodków. Są też inni, którzy korzystają z dóbr współczesnego świata, mają smartfony, a na dachach chat z blachy falistej montują baterie słoneczne. Niektórzy sięgają nawet po profesorskie tytuły i polityczne stanowiska. Niezależnie od zmian, jakie dyktuje współczesny świat, Masajowie pozostają jedną z najbardziej barwnych grup etnicznych Afryki. Podróż do Tanzanii lub Kenii to okazja, aby przyjrzeć się im bliżej. Na pewno spotkacie Masajów sprzedających tradycyjne koraliki, będziecie podziwiać ich smukłe ciała i kolorowe shuki. Może nawet zainteresujecie się tym, jak odwiedzić wioskę Masajów? Czy dzięki temu kultura Masajów stanie się Wam bliższa? Niekoniecznie. Aby poznać człowieka, trzeba mu poświęcić więcej niż przelotną chwilę. Aby zrozumieć życie w afrykańskiej wiosce, warto wziąć udział w codziennych czynnościach jej mieszkańców i dowiedzieć się jakie są zwyczaje Masajów.

Masajowie to półkoczownicza grupa etniczna zamieszkująca Kenię i Tanzanię. Łatwo ich rozpoznać po wysokiej, szczupłej sylwetce i kolorowej szacie. To wojownicy i pasterze, żyjący w głębokiej relacji ze swoimi stadami. Istotą życia koczowniczych plemion jest nieustanny ruch. Muszą przemieszczać się w poszukiwaniu nowych pastwisk. Dlatego migrują, tam, gdzie natura pozwoli im przetrwać. Ale gdzie rozpoczęli tę wędrówkę? Najprawdopodobniej pierwotne terytoria Masajów znajdowały się na terenie dzisiejszego Sudanu i Sudanu Południowego, choć są i tacy badacze, jak np. Ada Wińcza („Wspaniali Masajowie”), którzy za kolebkę Masajów uznają południowy Egipt. Dotarcie do Kenii i Tanzanii zajęło im około sześćset lat, a w międzyczasie stali się postrachem afrykańskich sawann. Słynący z wojowniczości wojownicy Masajów nie rozstawali się z włóczniami (zwanymi sul-sul) i tarczami obitymi bawolą skórą, kradli innym plemionom bydło, pili byczą krew i wprowadzali się w hipnotyczny trans.

Bali się ich także europejscy kolonizatorzy. XIX wieczny Masajland był ostatnim niespenetrowanym przez Europejczyków regionem Afryki. W takich okolicznościach szkocki podróżnik Joseph Thomson został wysłany do kraju Masajów, aby zbadać drogę pomiędzy Mount Kenya, a Kilimandżaro. Misję zakończył sukcesem dzięki pewnemu fortelowi. Otóż udawał przed tubylcami, że potrafi gotować bez ognia, wrzucając musującą sól do wody. Wyjmował też z ust sztuczną szczękę, czym wzbudził podziw tubylców i został uznany za wielkiego czarownika.

XX wiek rozpoczął się dla Masajów epidemią ospy i pomorem bydła. W latach 60-tych nadeszła wielka susza i głód. Zabrano im także ziemie. Na żyznych terenach pastwisk utworzono słynne rezerwaty przyrody: Amboseli, Maasai Mara, Samburu i Tsavo w Kenii, a także Ngorongoro, Tarangire i Park Narodowy Serengeti w Tanzanii. Masajowie nadal żyją w ich okolicach. Szacuje się, że obecnie populacja Masajów na terenie Kenii i Tanzanii to ok. 1,5 – 2 mln osób, ale ich tereny nieustannie się kurczą.

Krowy cenniejsze niż złoto

Najsłynniejsza masajska legenda mówi o tym, że całe bydło świata należy do Masajów. Dlatego, gdy wojownik „kradnie” krowy, to tylko odzyskuje swoją własność. Nawet dziecko wie, że bóg Masajów podarował im krowy, deszcz, pastwiska i kobiety. Dokładnie w tej kolejności. Dlaczego krowy są tak ważne dla Masajów? Są podstawą bytu, symbolem statusu i środkiem płatniczym. Za krowy kupuje się żony i w tej walucie płaci się zadośćuczynienie za popełnione przewinienia. Ich mleko i krew są podstawą jadłospisu, a mięso je się przy specjalnych okazjach. Krowi mocz i odchody bogate są w związki antyseptyczne oraz przeciwpasożytnicze i skutecznie pomagają w utrzymaniu higieny w trudnych warunkach. Uryna służy do obmywania tykw na mleko, do budowy chat, jako naturalny repelent przeciwko owadom, a nawet do mycia ciała i dezynfekcji ran. Krowie odchody to podstawowy materiał budowlany na sawannie. Wysuszone placki są tak twarde, że znane są przypadki wykorzystywania ich nawet jako gips przy złamaniach kończyn. Choć to wszystko brzmi niewiarygodnie, jest to tylko część ich umiejętności wykorzystania darów natury.

Rola kobiety – dlaczego Masajowie mają wiele żon?

Poligamia u Masajów nie jest męską fanaberią, ale walką o pozycję społeczną, a nawet strategią przetrwania. Plemiona Afryki zawsze funkcjonowały bez pieniędzy, a koczowniczy styl życia Masajów uniemożliwiał gromadzenie dóbr. Kapitałem mężczyzny zawsze było jego bydło, żony i dzieci. Masajowie rzadko zawierają małżeństwa z romantycznych pobudek. Wybór partnera ma za zadanie m.in. umocnić więzi pomiędzy klanami, a związek zazwyczaj aranżuje (przynajmniej pierwszy) rodzina lub rada starszych. Oni także ustalają cenę za pannę młodą, która zazwyczaj wynosi kilka do kilkunastu krów. Po ceremonii, panna młoda przenosi się do domu męża, gdzie początkowo mieszka z teściową, a z czasem buduje własną bomę (postawienie chaty jest obowiązkiem kobiety) i rodzi dzieci. Masajka codziennie doi bydło, przynosi wodę (często ze studni oddalonych o kilka kilometrów od wioski) i drewno na opał oraz zajmuje się obejściem. Obecnie, w zmieniającym się afrykańskim świecie, coraz częściej staje się także żywicielką rodziny – uprawia poletko, z którego plony sprzedaje później na targowisku, produkuje koraliki na sprzedaż i dba o edukację swoich dzieci.

Rytuały przejścia, czyli jak stać się mężczyzną?

Masajowie nie zawsze wiedzą, ile mają lat. To nie ma dla nich znaczenia. Wystarczy im świadomość przynależności do grupy wiekowej, z którą wiążą się konkretne obowiązki i prawa. Najmłodsi pomagają w gospodarstwie, pasą kozy i owce, dziewczynki opiekują się rodzeństwem. Niewiele jest czasu na zabawę. Starszym chłopcom pozwala się paść bydło zebu – najważniejszy skarb Masajów. Ale najważniejszym krokiem w dorosłość jest rytuał obrzezania. Choć dla człowieka zachodu, tradycja ta to nic innego jak okaleczanie ciała, dla młodego Masaja, jest momentem wręcz oczekiwanym. Obrzezanie to wkroczenie w nowy etap życia. Przez wiele dni przygotowuje się na ból, który ma nadejść, często okaleczając się i ćwicząc wytrzymałość.

W kulminacyjnym momencie nie może okazać słabości, uronić łez, wykrzywić twarzy. Byłoby to ujmą na honorze wielkiego wojownika, którym właśnie ma się stać. Wojownicy, czyli Morani, w kulturze Masajów postrzegani jako najsilniejsi członkowie plemienia. Ich rolą jest obrona ludzi i stada. Wojownicy razem jedzą i spędzają czas w obozach zwanych „oj-pul”. Mogą utrzymywać stosunki seksualne, ale nie mogą jeszcze mieć żon. Dopiero kolejny rytuał – eunoto, czyli przejście do grupy „starszych” pozwala Masajowi założyć rodzinę. Eunoto to ceremonia, która angażuje całą społeczność przez wiele dni. Masajowie świętują tańcząc i ucztując. Ważnym momentem ceremonii jest ogolenie charakterystycznych warkoczyków pokrytych ochrą – symbolu masajskich wojowników.

Krew, która leczy – medycyna naturalna w buszu

Czy Masajowie piją krew? Piją i to nie tylko oni. W Etiopii żyje grupa etniczna Suri, która postępuje w podobny sposób (o zwyczajach mieszkańców Doliny Omo przeczytacie w innym artykule). Krew bogata w żelazo i witaminy z grupy B, jest ważnym uzupełnieniem skromnej diety mieszkańców afrykańskiego buszu. Pozyskuje się ją przebijając włócznią żyłę szyjną krowy. Krew łączy się z tłuszczem zwierzęcym, mlekiem oraz leczniczymi ziołami tworząc pożywną zupę, którą podaje się na wzmocnienie wojownikom, chorym i kobietom w połogu.

Podobnie jak krew, mięso i mleko dają masajskiemu ciału zdrowie i siłę, tak herbata z kory akacji leczy duszę. Masajowie, podobnie jak inne ludy rdzenne, przy pomocy roślin o właściwościach psychoaktywnych, wprowadzają się w trans, starając się odblokować wyższe stany świadomości i dokonać duchowej transformacji.

Mieszkańcy afrykańskiego buszu nie wychodzą na łono natury by przez chwilę z nią obcować, ale są jej nieodłącznym elementem. Wielowiekowa symbioza, nauczyła Masajów znajomości roślin i ich leczniczych właściwości. Korę drzewa Olkinyei (Warburgia ugandensis) oraz liście drzewa Moringa wykorzystują w leczeniu malarii, drzewo neem (Azadirachta indica) pomocne jest przy gorączce, Albizia anthelmintica w leczeniu epilepsji oraz higienie jamy ustnej, a herbatka z oliwki afrykańskiej łagodzi dolegliwości żołądkowe i koi nerwy.

Co jedzą Masajowie?

Tradycyjna dieta Masajów składa się głównie z mięsa, krwi bydlęcej, mleka, tłuszczu, miodu i naparów z kory drzewnej. Ale nawyki żywieniowe Masajów zmieniają się. Coraz częściej zajmują się uprawą (choć kulturowo są uprzedzeni do rolnictwa jako szkodliwemu naturze) i włączają do diety mąkę kukurydzianą, kapustę, ryż oraz cukier. Co niestety nie zawsze wpływa dobrze na ich zdrowie i kłóci się z wielowiekową tradycją. Są jednak do tego zmuszeni. Pastwiska Masajów są coraz mniejsze, podobnie jak pogłowie ich bydła. Dawne tereny wypasu dostają się w prywatne ręce lub są zamieniane na obszary chronione, a zmiany klimatyczne przynoszą susze. Coraz częściej podstawą pożywienia Masajów jest ugali – rodzaj kleiku z mączki kukurydzianej. Niedostatek mleka zastępowany napojami gazowanymi. Zdarza się, że Masajki poją nimi małe dzieci, a gdy dowiadują się o ich szkodliwości, naiwnie pytają: „To, dlaczego nam to sprzedajecie?

Wierzenia Masajów – czarownicy i święta góra

Gdy domowe sposoby leczenia nie pomagają, Masajowie udają się do Laibona (Oloiboni) – uzdrowiciela, który oprócz szerokiej wiedzy na temat medycyny naturalnej, posiada często dar jasnowidzenia. To jego społeczność radzi się, dokąd skierować stada w porze suchej i to on wyznacza daty ważnych ceremonii np. eunoto. Imieniem Lenana, szanowanego Oloiboni, nazwano nawet jeden ze szczytów Mount Kenya. Laibon jest także pośrednikiem pomiędzy ludem a Enkai – bogiem Masajów, który zamieszkuje szczyt czynnego wulkanu Ol Doinyo Lengai. Masajowie głęboko wierzą w jednego boga, który jednak objawia im się za pomocą dwóch twarzy: dobrego Enkai Narok (Czarnego Boga) który „pozwala trawie rosnąć, a stadom się rozmnażać”, oraz mściwego Nanyokie (Czerwonego Boga), sprawcy suszy, konfliktów i chorób. Współcześni Masajowie wyznają chrześcijaństwo, zabarwione elementami religii plemiennej. Masaj tak samo chętnie przyjmie błogosławieństwo od chrześcijańskiego kapłana, jak i od tradycyjnego uzdrowiciela. Natomiast śluby, pogrzeby i inne ważne święta nadal odbywają się w tradycyjny sposób.

Tradycyjne ubranie – znaczenie kolorów w kulturze Masajów

Ulubionym kolorem masajskiego wojownika jest czerwień – symbol odwagi i krwi. To właśnie w tym kolorze najczęściej występuje shuka, czyli tradycyjne ubranie Masajów, zwane również „masajskim kocem”. Oryginalna masajska Shuka była wyrabiana ze zwierzęcych skór, malowanych ochrą. Dzisiejsza bawełniana, przypłynęła statkiem do Afryki w XIX wieku. Popularny wzór shuki w „szkocką kratę” wykorzystał nawet Louis Vuitton w jednej ze swoich kontrowersyjnych kolekcji. Niebieskie szaty, oznaczające życiodajny deszcz i energię najczęściej zakładają kobiety Masajów.

Białe jak mleko – symbolizują czystość, a czarne mądrość i noszą je chłopcy, którzy właśnie przeszli obrzezanie. Pomarańczowa barwa tykwy na mleko oznacza gościnność. Te kolory to coś wiele więcej niż tylko dekoracja. Opowiadają historię odwagi, wspólnoty i duchowej więzi. Widoczne są także w tradycyjnej biżuterii. Masajskie koraliki stanowią nieodłączny element codziennego życia Masajów. Biżuteria świadczy o statusie społecznym kobiety i zamożności rodziny, jest elementem ceremonii i wyjątkowych okazji. Przykładowo, kiedy Masajka wydaje na świat pierwsze dziecko, jej teściowa obdarowuje ją ozdobnym pasem, wyszywanym haftem koralikowym.

Ceremonialny taniec wojowników

„Oj, oj, oj, oj” – powietrze wypełnia przenikliwy głos dziewcząt. „Ouach, ouach, ouach” – wtórują im pomruki idące z wojowniczych piersi, głębokie i niepokojące, przypominające porykiwanie lwa. Po chwili wojownicy ustawiają się w szeregu i skaczą wysoko. Prości jak kije. Dumni i gibcy. Do cna pochłonięci swoim tańcem. Nie wtórują im żadne instrumenty. Jedynym akompaniamentem jest subtelna muzyka uderzających o siebie koralików. Taniec Masajów (adumu) towarzyszy najważniejszym momentom ich życia, takich jak obrzezanie, ślub czy ceremonia eunoto. Dlaczego Masajowie skaczą? To sposób na pokazanie wytrzymałości i swego rodzaju metafora siły do podejmowania codziennych wyzwań i obowiązków.

Język Masajów

Język Masajów nazywa się Maa. To język nilo-saharyjski z grupy języków wschodnio sudańskich. Nauczenie się kilku podstawowych słów i zwrotów może otworzyć nie jedne drzwi, a już na pewno sprawić, że w wiosce Masajów będziemy mile widzianym gościem. Powitanie, wyraża szacunek i co ciekawe, różni się w zależności, kto je wypowiada i do kogo jest kierowane. Gdy mężczyzna wita mężczyznę pozdrawia go mówiąc „soba (sopa)”, witając kobietę trzeba powiedzieć „jejo”, a w przypadku grupy kobiet „takłenia”. Dziękując za podarek czy tykwę z mlekiem powiedzmy „asze”. Ale czy odwiedzając masajską wioskę wystarczy tylko wiedzieć jak się przywitać?

Wizyta w wiosce Masajów – Jak podróżować etycznie?

Rdzenne kultury są przeciwwagą dla naszego kapitalistycznego świata. Ich styl życia udowadnia, że szczęście i siła nie leżą w posiadaniu pieniędzy, ale dobrych relacjach i silnych więziach społecznych. Od Masajów można się wiele nauczyć m.in. podejścia do natury czy akceptacji dla odmiennej kultury. Etnoturystyka jest szkołą, która nie tylko uczy, ale wręcz wymaga, aby zdobyć się na chwilę refleksji, czy czasem w percepcji rdzennych mieszkańców nie ma więcej sensu niż w naszym. Gdy Masaj nie chce np. puścić dziecka do szkoły, bo nie będzie miał kto pasać bydła – podstawy przecież bytu rodziny – czy nie ma odrobiny racji? Z takim wątpieniem w jedną prawdę, powinniśmy odwiedzać wioski Masajów. A przede wszystkim nie traktować ludzi żyjących w tradycyjny sposób, jak ludzkie zoo.

Najważniejszymi osobami w wiosce Masajów jest starszyzna i każdy gość powinien okazać im szacunek. Jeżeli na Was spluną, choć to może nietypowe, zrobią to na znak akceptacji. Gestem powitania może też być poczęstowanie mlekiem z tykwy… odkażonej krowim moczem. Z szacunku do człowieka, zawsze warto zapytać o zgodę przed zrobieniem zdjęcia. O tym, jak fotografować etycznie piszemy szerzej w innym artykule. Czy do wioski Masajów zabrać prezenty? Tak, ale nie każdy będzie odpowiedni. Zwyczajowo ludzie Afryki dzielą się jedzeniem, więc owoce lub herbata będą jak najbardziej na miejscu. Kupując zabawki dla dzieci zwróćcie uwagę, aby nie przywozić nic plastikowego, co może generować niepotrzebne śmieci. Pamiętajcie przy okazji, że do Tanzanii nie wolni wwozić plastikowych torebek jednorazowych. Warto kupić materiały do nauki dla miejscowej szkoły lub rzeczy, z których skorzysta wiele osób, np. piłkę dla dzieci.

Czy tradycje Masajów są zagrożone?

Za wcześnie na takie proroctwa. Choć rozsądek podpowiada, że czas pierwotnych kultur kończy się nieubłaganie. Chcąc nie chcąc Masajowie, jak i inne mniejszości etniczne, żyjące w rytmie dawnych tradycji, muszą dostosowywać się do życia w świecie, który jest dla nich obcy i często wrogi. Presja cywilizacyjna, niedobór pastwisk, rozwój turystyki i wreszcie zmiany klimatyczne zmuszają ich do porzucenia swoich terenów. Coraz więcej Masajów pracuje w sektorze turystycznym np. jako ochroniarze w hotelach, przewodnicy, czy obnośni sprzedawcy pamiątek na Zanzibarze.

Ale gdy przeminie czas dumnych Masajów i ostatni z nich zrzuci swoją shukę, świat straci coś niezwykle ważnego – ludzi, którzy wiedzieli, jak żyć w prawdziwej harmonii z naturą.

Bibliografia:

  • 3

    Magdalena Jarocka

    Redaktorka

    Redaktorka, podróżniczka, przewodniczka, mól książkowy i pożeracz słodyczy. 

Odkryj inspirujące wyprawy

Polecane wyprawy

Wyjątkowe wyprawy poza utartymi szlakami, warsztaty fotograficzne w klimatycznych miejscach i podróże w rytmie slow, które celebrują lokalne tradycje.

Zobacz wszystkie